znaczacy > sci.* > sci.fizyka

Tornad (02.01.2020, 19:38)
W swojej skrzynce pocztowj znalazlem calkiem nowy, ciekawy temat do dyskusji.
Dyskusja stala sie bardzo ozywiona. Kilkudziesieciu specjalistow, oszolomow
i zwyklych troli przedstawilo swoje odpowiedzi. Wiekszosc uwaza, ze ciemnosc
jest od swiatala ciut szybsza. Ale sa tacy, ktorzy pisza ze jest na odwyrtke.
Ponizej przytaczam jedna z odpowiedzi, ktora uwazam za w miare emocjonalnie
wywazona.
Zauwazylem, ze chyba nikt nie powolal sie na te powszechnie obowiazujaca teorie.
Nawet czarne dziury uniknely uzasadnienia swojego istnienia czy nieistnienia
oparciem o jakakolwiek teorie. Nie znalazlem tez odpowiedzi czy ciemnosc sladem
jasnosci swiatla podlega prawom ugiecia grawitacyjnego i czy ona wedruje razem
z tym ciemnym eterem czy pozostaje stacjonarna.

Autor pytania wystapil pod pseudonimem DuckDuckGo.

Jedna z odpowiedzi udzielonej przez Anonima.

Otacza nas ciagly stan statycznej ciemnej przestrzeni, przerywanej okresowo swiatlem ze zródel promieniowania. Ciemnosc nie porusza sie (sama z siebie), dopóki nie zostanie przesunieta przez fotony, ale nie widzimy tego przesuniecia, dopóki swiatlo do nas nie dotrze. Gdy swiatlo przeszlo obok nas, ciemnosc natychmiast zajmuje cala przestrzen poprzednio zajmowana przez te fotony. Poniewaz ludzie widza tylko fotony (w okreslonym zakresie dlugosci fal), gdy do nas docieraja, nie mozemy zobaczyc, jak ciemnosc zanika, dopóki swiatlo w tym widzialnym zakresie nie uderzy nas w oko. Swiatlo wedruje przez wszechswiat wszedzie z kazdego kierunku, ale ciemnosc wszedzie pochlania swiatlo tylko czekajac, az zródlo przestanie promieniowac / emanowac. Poniewaz ciemnosc nie jest energia, nie podlega entropii. Bez ciaglego, niewyczerpanego zródla energii cale swiatlo ostatecznie wypaliloby sie, a ciemnosc osiagnelaby 100% udzial we wszechswiecie i nigdy nie musialaby sie poruszac ani przesuwac z dala od fotonów, i otaczalaby Wszystko i Wszedzie. W tym sensie predkosc ciemnosci jest wieksza niz równa predkosci swiatla, poniewaz nawet gdyby swiatlo moglo poruszac sie szybciej niz ono, ciemnosc bylaby zaraz tuz za nim.
Pozdr
Tornad
WM (02.01.2020, 20:37)
W dniu 2020-01-02 o 18:38, Tornad pisze:
[..]
> Jedna z odpowiedzi udzielonej przez Anonima.
>
> Otacza nas ciagly stan statycznej ciemnej przestrzeni, przerywanej okresowo swiatlem ze zródel promieniowania. Ciemnosc nie porusza sie (sama z siebie), dopóki nie zostanie przesunieta przez fotony, ale nie widzimy tego przesuniecia, dopóki swiatlo do nas nie dotrze. Gdy swiatlo przeszlo obok nas, ciemnosc natychmiast zajmuje cala przestrzen poprzednio zajmowana przez te fotony. Poniewaz ludzie widza tylko fotony (w okreslonym zakresie dlugosci fal), gdy do nas docieraja, nie mozemy zobaczyc, jak ciemnosc zanika, dopóki swiatlo w tym widzialnym zakresie nie uderzy nas w oko. Swiatlo wedruje przez wszechswiat wszedzie z kazdego kierunku, ale ciemnosc wszedzie pochlania swiatlo tylko czekajac, az zródlo przestanie promieniowac / emanowac. Poniewaz ciemnosc nie jest energia, nie podlega entropii. Bez ciaglego, niewyczerpanego zródla energii cale swiatlo ostatecznie wypaliloby sie, a ciemnosc osiagnelaby 100% udzial we wszechswiecie i nigdy nie musialaby sie poruszac ani przesuwac z dala od fotonów, i otaczalaby Wszystko i Wszedzie. W tym sensie predkosc ciemnosci jest wieksza niz równa predkosci swiatla, poniewaz nawet gdyby swiatlo moglo poruszac sie szybciej niz ono, ciemnosc bylaby zaraz tuz za nim.


To chyba bedzie najlepszy komentarz do tej predkosci ;)


WM
dantes (03.01.2020, 10:40)
Dnia Thu, 2 Jan 2020 09:38:50 -0800 (PST), Tornad napisal(a):

[..]
> równa predkosci swiatla, poniewaz nawet gdyby swiatlo moglo poruszac sie
> szybciej niz ono, ciemnosc bylaby zaraz tuz za nim.
> Pozdr Tornad


Rzec by mozna...
ze w tym wyscigu swiatlo zajelo zaszczytne drugie miejsce, a ciemnosc byla
przedostatnia.
Tornad (03.01.2020, 17:23)
W dniu piatek, 3 stycznia 2020 09:40:07 UTC+1 uzytkownik dantes napisal:
> Dnia Thu, 2 Jan 2020 09:38:50 -0800 (PST), Tornad napisal(a):
> Rzec by mozna...
> ze w tym wyscigu swiatlo zajelo zaszczytne drugie miejsce, a ciemnosc byla
> przedostatnia.


Slyszalem ten dowcip juz w latach Gierkowskich jeszcze za panowania chyba
Brezniewa w zaprzyjaznionym wtedy kraju, który startowal w wyscigu chyba z
Carterem. Ale jego zrodlo pochodzi chyba od samego Einsteina, któryna stan
wiedzy wprowadzil swoja nowa fizyke wraz z obowizujaca nowa logika.
Relatywistyczna oczywiscie. Przykladem takiej nowej logiki byla gra wNikitke.
Chodzilo o Chruszczowa. Byla to gra, w której obowiazywala nowa,zmienna logika
taka, ze zawsze wygrywal Nikita.
Jako ciekawostke i potwierdzenie tego, ze ja tu wszystkim jak i kazdemu z osobna
tlumacze swoje spostrzezenia odnosnie tych gienialnych a wewnetrzenie
absurdalnych postulatow, zapodaje, ze w opisach postulatow pojawiaja sie zmiany.
A glownie drugiego postultu zgodnie z którym predkosc swiatla jest stala w
stosunku do kazdego obserwatora, niezaleznie od stanu jego ruchu ale juz nie
w prózni.
Wczoraj przedgladnalem nowy chwalebny dla teorii artykul, w którym ten postulat
zostal zmodyfikowany. Autor pisze, ze predkosc swiatla jest stala w prózni ale
w rozumieniu swiatla "przechodzacego" przez te proznie. O obserwatorach w
prózni juz nie pisze ani slowa.
To zasadniczo zmienia tresc tego postulatu. W nowej przeredagowanej formie
postulat glosi, ze predkosc swiatla nalezy okreslac w odniesieniu do,a nie
samej prózni. Kawalek gloszacy, ze predkosc swiatla nie zalezy od predkosci
zrodla, pozostal niezmieniony. Bo to jest jedyny kawalek tego postulatu zgodny
z doswiadczeniem. A scislej potwierdza go efekt Dopplera klasycznego.

Tylko czekac az w tworczosci autorow piszacych na Wikipediach, poprawka ta
równiez zostanie wprowadzona.
Musi moje wpisy, tu na tym formum jak równiez mój krytycznyartykul na temat
wzglednosci, jednak ktos tam czyta i moje uwagi sa brane pod uwage.
Tornad
dantes (03.01.2020, 19:46)
Dnia Fri, 3 Jan 2020 07:23:46 -0800 (PST), Tornad napisal(a):

[..]
> Musi moje wpisy, tu na tym formum jak równiez mój krytyczny artykul na temat
> wzglednosci, jednak ktos tam czyta i moje uwagi sa brane pod uwage.
> Tornad


A jak tam fotonowy... "locz"?
Nie zapomniales by nie mieszac czasów z torów optycznych z czasami z torów
krzemowych?
Tornad (03.01.2020, 21:17)
W dniu piatek, 3 stycznia 2020 18:46:25 UTC+1 uzytkownik dantes napisal:
> Dnia Fri, 3 Jan 2020 07:23:46 -0800 (PST), Tornad napisal(a):
> A jak tam fotonowy... "locz"?
> Nie zapomniales by nie mieszac czasów z torów optycznych z czasami z torów
> krzemowych?


Ja buduje clocka. To beda takie wypasione czasy. Szyna ma dlugosc 2m. I bedzie
to jednak zegar swietlny bo w tlumaczeni na inglisz slowo foton zmienia sens.
Co do Twojego slusznego zauwazenia, to mam to opanowane. W ostatecznosci
poprosze o pomoc znajomego gorala, Jaska z Zubsuchego Zebu, ktory byl w swojej
wsi najlepszym optykiem.
Mój prototyp, a jest nim dzialajacy zegar dzwiekowy wykazal, ze ten tor
krzemowy daje dosc duzy czas. Moze doradzisz jak go nazwac.Nazwalem go
"biasem" ale moze lepiej bedzie nazwac go czasem traconym albo wrecz
pasozytniczym?
W zegarza dzwiekowym ten czas jest staly i nie zalezy od dlugosci bazy zegara
czyli drogi dzwiekowej. Zapewne podobnie bedzie w zegarze swietlnym ale tusze,
ze latwo go bedzie w obliczeniach uwzglednic i jego istnienie wyeliminowac.

Gorzej jest, ze jak dotad werk mojego zegara nie dziala. Nie tyka. Sprawdzalem
szpindel, który dziala. Sprezyna i trybki tez dzialaja a caly nie chce nawet
ruszyc z miejsca. Rozrusznik tez go nie rozruszowywuje.

Bede musial odszukac swoja antyczna pobiede (mój pierwszy locz, za ktory dalem
cale 600 zl). Moze trzeba bedzie powiekszyc luzy a szczególnie wychwyt, który
siedzi w jednym scalaku i moze byc zwajhowany. Jak sie go odszprajsuje to moze
zacznie chodzic swym stalym i niezmienniczym tempem, zaleznym tylko od predkosci jego wozenia i jego przstrzennej orientacji
A to tempo bedzie mial wypasine.
Policzylem, ze mój zegar bedzie tykal z czestotliwoscia okolo 75 MHz.
To nie to co "czasy" pobieda, ktora tykala z czestotliowscia "az" 5 Hz.
Nie wiem, czy mój chinski czestosciomierz zdazy te wszystkie miliony impulsow
swietlnych w czasie 1 sekundy zliczyc.
I tak to na dzien dzisiejszy wyglada. Dziekuje za zainteresowanie i sklonnosc
do porad.
Pozdr
Tornad
Wladek (04.01.2020, 00:38)
W dniu piatek, 3 stycznia 2020 13:18:01 UTC-6 uzytkownik Tornad napisal:
> W dniu piatek, 3 stycznia 2020 18:46:25 UTC+1 uzytkownik dantesnapisal:
> Ja buduje clocka. To beda takie wypasione czasy. Szyna ma dlugosc 2m. I bedzie


To robisz tylko jeden zegar?

> to jednak zegar swietlny bo w tlumaczeni na inglisz slowo foton zmienia sens.
> Co do Twojego slusznego zauwazenia, to mam to opanowane. W ostatecznosci
> poprosze o pomoc znajomego gorala, Jaska z Zubsuchego Zebu, ktory byl w swojej
> wsi najlepszym optykiem.


Optykal chaty mchem na zime?
[..]
> do porad.
> Pozdr
> Tornad


Pozdr. Wladek.
dantes (04.01.2020, 08:07)
Dnia Fri, 3 Jan 2020 11:17:59 -0800 (PST), Tornad napisal(a):

[...]

> Ja buduje clocka. To beda takie wypasione czasy. Szyna ma dlugosc 2m. I bedzie
> to jednak zegar swietlny bo w tlumaczeni na inglisz slowo foton zmienia sens.
> Co do Twojego slusznego zauwazenia, to mam to opanowane. W ostatecznosci
> poprosze o pomoc znajomego gorala, Jaska z Zubsuchego Zebu, ktory byl w swojej
> wsi najlepszym optykiem.

Jakby Jasiek nie dal rady, to w Miescie Smoga (dawniej Smoka), jest taki
jeden co jest w tanie zaradzic. Nie wiem tylko "po której stronie rzeki
stoi".

> Mój prototyp, a jest nim dzialajacy zegar dzwiekowy wykazal, ze ten tor
> krzemowy daje dosc duzy czas. Moze doradzisz jak go nazwac. Nazwalem go
> "biasem" ale moze lepiej bedzie nazwac go czasem traconym albo wrecz
> pasozytniczym?

Skoro "cós" spowalnia biegaczy na torze, na odcinku krzemowym, to musi to
byc jakis... "hamulcowy".

> W zegarza dzwiekowym ten czas jest staly i nie zalezy od dlugosci bazy zegara
> czyli drogi dzwiekowej. Zapewne podobnie bedzie w zegarze swietlnym ale tusze,
> ze latwo go bedzie w obliczeniach uwzglednic i jego istnienie wyeliminowac.


> Gorzej jest, ze jak dotad werk mojego zegara nie dziala. Nie tyka. Sprawdzalem
> szpindel, który dziala. Sprezyna i trybki tez dzialaja a caly nie chce nawet
> ruszyc z miejsca. Rozrusznik tez go nie rozruszowywuje.


Zbindowac bendiksa bo moze ryksztosuje i za wczesnie odbija i przez to
silnik "nie wchodzi na obroty". Bateria aby nie za slaba? Nie wiem co tam
nawtykal Twój glówny mechanik, tj. elektronik co to zamawial plyte glówna u
kitajców,
i moze mozna by go bylo recznie (na popych) ale wtedy i tylko wtedy gdy
"rozrzad" na "lancuchu" bo jak na "pasku" to moze "przeskoczyc"
i jak nie ma "mijanki" "zaworów z tlokiem" to "glowica" do remontu, a
"korbowody" do prostowania, ze o "wale korbowym" i jego "panewkach" nie
wspomne.

> Bede musial odszukac swoja antyczna pobiede (mój pierwszy locz, za ktory dalem
> cale 600 zl). Moze trzeba bedzie powiekszyc luzy a szczególnie wychwyt, który
> siedzi w jednym scalaku i moze byc zwajhowany. Jak model z wychwytem to tylko na "popych", bo sam nie ruszy.


> Jak sie go odszprajsuje to moze
> zacznie chodzic swym stalym i niezmienniczym tempem, zaleznym tylko
> od predkosci jego wozenia i jego przstrzennej orientacji

Tor do testów juz namierzyles?
Monte Carlo czy... ?

> A to tempo bedzie mial wypasine.
> Policzylem, ze mój zegar bedzie tykal z czestotliwoscia okolo 75 MHz. Gdzie zamówiles "zawory", które tak szybko "stygna"?


> To nie to co "czasy" pobieda, ktora tykala z czestotliowscia "az" 5 Hz.
> Nie wiem, czy mój chinski czestosciomierz zdazy te wszystkie miliony impulsow
> swietlnych w czasie 1 sekundy zliczyc.
> I tak to na dzien dzisiejszy wyglada. Dziekuje za zainteresowanie i sklonnosc
> do porad.


Twój model to klasyczne rozwiazanie Wankla, w którym to "czynnik roboczy"
styka sie z tlokami, zreszta jak w kazdym czterosuwie - czyli klasyczne
mieszanie czasów z torów optycznych z czasami z torów krzemowych.

Jesli "zawory" zbyt wolno "stygna", to trzeba by bylo je "wyeliminowac"
i rozwazyc "model dwusuwowy", a jesli to nie pomoze to pozostaje tylko
"separacja" ww. torów czyli klasyczny... Stirling.

Pozdrawiam.
Tornad (04.01.2020, 10:29)
W dniu sobota, 4 stycznia 2020 07:07:06 UTC+1 uzytkownik dantes napisal:
[..]
> i jak nie ma "mijanki" "zaworów z tlokiem" to "glowica" doremontu, a
> "korbowody" do prostowania, ze o "wale korbowym" i jego "panewkach" nie
> wspomne.


Wniosles do tej konstrukcji wiele nowych, nieznanych mi z nazwy mechanozmow.
Najbardziej mi sie spodobalo to zbindowanie bendiksa. Bede musial, a scislej
mój majster klepka, zwrocic na to szczegolna uwage.
No i chyba ten pasek, który zapewne moze przeskakiwac bez mijanki jest
kluczowym powodem, ktory wybil panewki zanim wal zaczal sie turlac…
> Jak model z wychwytem to tylko na "popych", bo sam nie ruszy.
> Tor do testów juz namierzyles?
> Monte Carlo czy... ?
> Gdzie zamówiles "zawory", które tak szybko "stygna"?
> Twój model to klasyczne rozwiazanie Wankla, w którym to "czynnik roboczy"
> styka sie z tlokami, zreszta jak w kazdym czterosuwie- czyli klasyczne
> mieszanie czasów z torów optycznych z czasami z torów krzemowych.


To moze zrobic dwu i pol suwa? Te pol bedzie redukowac nagrzewanie sie zaworow
co by mialy czas na stygniecie?

> Jesli "zawory" zbyt wolno "stygna", to trzeba by bylo je "wyeliminowac"
> i rozwazyc "model dwusuwowy", a jesli to nie pomoze to pozostaje tylko
> "separacja" ww. torów czyli klasyczny... Stirling.


A co do Jaska a wlasciwie Szewca Dratewki, ktory siarka rozpukl smoka, to jest
niepotwierdzony doswiadczalnie mit. Calkiem podobny do znanych mitow
wprowadzonych na stan wiedzy przez gienialnego mitologa wszechczasow.

Smoka zalatwila na amen przyboczna gwardia krolewska. Oto krotki wierszyk na
ten temat, ktory juz zapodawalem ale dla upowszechnienia, bo na to zasluguje,
zapodaje go po raz drugi.
Przed dawnymi wielu laty w podwawelskieh dziurze zyl smok, poczwara, diabel
w smoczej skorze.
I smakoszem byl nie lada potwor ten jak wiecie, bo zjadal tylko dziewice,
przysmak rzadki przecie.
Wiec krol wezwal dzielna gwardie. Ta ochoczo rzekla, juz my cos zrobimy krolu
aby bestia zdechla.
Dzielny kwiat rycerstwa nie sprawil zawodu, wnet w Krakowie zbraklo dziewic
i smok sam zdechl. Z glodu.

A w ogle to ludzi wielkich cechuje humor. Jakby Ci sie cos jeszcze przypomnialo to daj glos.

Pozdr
Tornad
Tornad (04.01.2020, 11:26)
W dniu piatek, 3 stycznia 2020 23:38:41 UTC+1 uzytkownik Wladek napisal:
> W dniu piatek, 3 stycznia 2020 13:18:01 UTC-6 uzytkownik Tornadnapisal:
> To robisz tylko jeden zegar?


Co prawda wzorem jednego murarza lubie miec wszystkiego po dwa ale w tym przypadku to chyba o jeden zegar za duzo.
> > to jednak zegar swietlny bo w tlumaczeni na inglisz slowo foton zmienia sens.
> > Co do Twojego slusznego zauwazenia, to mam to opanowane. W ostatecznosci
> > poprosze o pomoc znajomego gorala, Jaska z Zubsuchego Zebu, ktorybyl w swojej
> > wsi najlepszym optykiem.

> Optykal chaty mchem na zime?


Nie,. mój kolega a scislej jego ociec optykal sciany domow budowanych z bali.
W szczeliny pomiedzy balami wciskal pobijajac mlotkiem ten mech czy tam inna
trawe a nawet slome pomiedzy te bale. Byla to o konstrukcja czy czynnosc nie
tylko na zime ale na caly, okolo stu- a czsto ponad stuletni okresa zywota
takich drewnianych domow. Oprocz tego mchu specjalna glina wyrownywalo sie
powierzchnie zarówno od zewnatrz jak i od wewnatrz siany coby byly rowne. Mój
rodzinny dom, ktory jeszcze stoi, wymaga remontu. Ale ten "loptyk" sie
zachowal, Glina tylko miejscami powypadala. Ja jakobyly budowlaniec sam te
usterke musialem naprawic tyle, ze te gline zbroilem sieczka z pocietych
wlokien szklanych, których w okolicach Krosna, gdzie byla huta szkla, bylo
sporo. I ten patent sie sprawdzil. Te gline, potem malowano wapnem z dodatkiem
siwcu, ktory nadawal scianom swoiste teksture. Biale pasy na ciemnym tle bali.

To wapno, o czym nie kazdy wie dlaczego, utrudnialo penetracje tej wyschnietej
gliny przez wody opadowe, ktore z reguly od strony zachodniej zacinaly z
wiatrem powodujac w koncu zmeczenie materialu i lokalane odpadanie tej gliny
za scian.

Na okres zimowy sciany domow na wsi dodatkowo ocieplalo sie tzw zagatami.
Czyli ogacalo, bo dlugie gacie noszone prez panow a i przez panie, ocieplaly.
Zagaty budowalo sie do wyskokosci okolo 1m czyli do przewidywanie grubosci
sniegu w zimie. Wykonywali je lokalni fachowcy. Byly to konstrukcje,
drwniane z wypelnieniem sloma, ktore na wiosne sie "walilo" czyli usuwalo
gdyz one dom szpecily. To walenie zagat to byla swoista radosna operacja
w czasie której wodka lala sie strumieniami, tak ze bylo wielu chetnych do
pomocy przy waleniu tych zagat.
Pozdr
Tornad
J.F. (04.01.2020, 12:59)
Dnia Sat, 4 Jan 2020 01:26:34 -0800 (PST), Tornad napisał(a):
> W dniu piątek, 3 stycznia 2020 23:38:41 UTC+1 użytkownik Wladek napisał:
> Nie,. mój kolega a scislej jego ociec optykal sciany domow budowanych z bali.
> W szczeliny pomiędzy balami wciskal pobijajac młotkiem ten mech czy tam inna
> trawe a nawet slome pomiędzy te bale. Była to o konstrukcja czy czynność nie
> tylko na zime ale na caly, okolo stu- a czsto ponad stuletni okresa zywota
> takich drewnianych domow. Oprocz tego mchu specjalna glina wyrownywalo sie
> powierzchnie zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz siany coby były rowne.


To nie byl mech, tylko specjalny rodzaj sznura z drewnianych wiorkow
(łyka ?).


Mieszkalem kiedys u gorala co mial maszyne do produkcji tych wiorkow.

Hm ... kiedys moze to byl mech, bo przeciez maszyna musiala byc
relatywnie mloda. Zreszta nazwa "mszenie" cos sugeruje.

J.
ydziO (04.01.2020, 13:11)
J.F. <jfox_xnospamx> wrote:
> Dnia Sat, 4 Jan 2020 01:26:34 -0800 (PST), Tornad napisal(a):
> To nie byl mech, tylko specjalny rodzaj sznura z drewnianych wiorkow
> (lyka ?).
>

Bardzo fajnie to wyglada. Zmudna powolna praca, ale efekt jest naprawde
fajny.
Hmm J-Lisie czego ty na tym JuTubie nie znajdziesz. Zasoby przyznaje masz
spore.
[..]
J.F. (04.01.2020, 13:20)
Dnia 04 Jan 2020 11:11:18 GMT, ydziO napisał(a):
> J.F. <jfox_xnospamx> wrote:
> Bardzo fajnie to wyglada. Zmudna powolna praca, ale efekt jest naprawde
> fajny.
> Hmm J-Lisie czego ty na tym JuTubie nie znajdziesz. Zasoby przyznaje masz
> spore.


Ja ? Jutub ma zasoby, ja tylko potrafie wyszukac :-)

Ale jakbym u tego gorala nie mieszkal, to bym nie wiedzial czego
szukac :-)

P.S. ten "sznurek" sie sklada na pol, zgiecie od zewnetrznej strony,
dzieki czemu mniej wody chlonie, bo naturalne wlokna drewna maja oba
konce wewnatrz.
A wewnatrz mozna wtedy w miare latwo dlutem przyciac i wyrownac
sciany.

J.
dantes (04.01.2020, 22:30)
Dnia Sat, 4 Jan 2020 00:29:47 -0800 (PST), Tornad napisal(a):

> W dniu sobota, 4 stycznia 2020 07:07:06 UTC+1 uzytkownik dantes napisal:
> Wniosles do tej konstrukcji wiele nowych, nieznanych mi z nazwy mechanozmow.
> Najbardziej mi sie spodobalo to zbindowanie bendiksa. Bede musial, a scislej
> mój majster klepka, zwrocic na to szczegolna uwage.
> No i chyba ten pasek, który zapewne moze przeskakiwac bez mijanki jest
> kluczowym powodem, ktory wybil panewki zanim wal zaczal sie turlac… "Wal" sie turlnac musial jeden raz albo pól raza i po "zaworach"...



> To moze zrobic dwu i pol suwa? Te pol bedzie redukowac nagrzewanie sie zaworow
> co by mialy czas na stygniecie?

"Geometrycznie" to niewykonalne.
Trzeba zastosowac "wytrych statystyczny" zapewniajacy chlodzenie "zaworów".
Kiedys Ci juz sugerowalem coby zastosowac rozwiazanie z pewnego
szybkostrzelnego karabinu.
Jak "strzelec" chce szybko "strzelac" to musi zapewnic lufie czas na
ostygniecie i z jedna lufa nie da rady ale z szescioma na obwodzie juz tak.

To ile Ty musisz zastosowac "zaworów" w swoim "silniku" zalezy od tego jak
szybko "stygna".
Czy "zawory" jak zastosowales w "silniku" wystarczajaco szybko "stygna"?

>> Jesli "zawory" zbyt wolno "stygna", to trzeba by bylo je "wyeliminowac"
>> i rozwazyc "model dwusuwowy", a jesli to nie pomoze to pozostaje tylko
>> "separacja" ww. torów czyli klasyczny... Stirling. ....


[..]
> i smok sam zdechl. Z glodu.
> A w ogle to ludzi wielkich cechuje humor.
> Jakby Ci sie cos jeszcze przypomnialo to daj glos. Trzeba by pomyslec nad "Stirlingiem"... bo wówczas masz "zawory" z glowy.


Pozdrawiam.
Andrzej Lechowski (06.01.2020, 00:48)
On Thursday, 2 January 2020 17:38:51 UTC, Tornad wrote:
> W swojej skrzynce pocztowj znalazlem calkiem nowy, ciekawy temat do dyskusji.
> Dyskusja stala sie bardzo ozywiona. Kilkudziesieciu specjalistow, oszolomow
> i zwyklych troli przedstawilo swoje odpowiedzi. Wiekszosc uwaza, ze ciemnosc
> jest od swiatala ciut szybsza.


"Ciemnota" wszechswiata jest dominujaca. Jezeli przyjac, ze stanowi ja grawitacja za sprawa - rzecz jasna - eteru (tzw. ciemna materie wykluczam), to oddzialywanie grawitacji jest natychmiastowe. Swiatlo odpada wiec w przedbiegach.

Podobne wątki