znaczacy > comp.* > comp.pecet

ipkisipki (07.03.2007, 17:55)
Witam
Jaki kupic dysk twardy do ok 250 zl?? Oczywiscie SATA2
Z gory dzieki za pomoc
Saiko Kila (07.03.2007, 18:13)
Z Otchłani wyskoczył demon, wcielił się w istotę znaną jako
*ipkisipki*, która zaskrzeczała:
> Jaki kupic dysk twardy do ok 250 zl?? Oczywiscie SATA2
> Z gory dzieki za pomoc


Kup ten, potem podzielisz się wrażeniami:


Chyba, że chcesz mniejszy, wtedy jest trochę więcej opcji.
Eneuel Leszek Ciszewski (09.03.2007, 03:09)
"Saiko Kila" 7uaphcrpxkur$.dlg

> Kup ten, potem podzielisz się wrażeniami:
>


600.000 [MTBF]

Dysk jest cichy i niezawodny o szybkim transferze wewnętrznym wynoszącym 973 Mbit/s.

Że szybki to się zgodzę, ale czy niezawodny, skoro ma 600.000 godzin? Niby to
i tak straszliwie dużo, ale dzisiejsze dyski mają co najmniej dwa razy więcej.

No i gwarancja też niezbyt długa -- 36 miesięcy. :)
Saiko Kila (09.03.2007, 10:18)
Z Otchłani wyskoczył demon, wcielił się w istotę znaną jako
*Eneuel Leszek Ciszewski*, która zaskrzeczała:
>> Kup ten, potem podzielisz się wrażeniami:
>>


> 600.000 [MTBF]


> Dysk jest cichy i niezawodny o szybkim transferze wewnętrznym
> wynoszącym 973 Mbit/s.


Ten transfer zależy od interfejsu i trybu w jakim pracuje, i nie ma
znaczenia, chyba że jest blisko piku w prawdziwym transferze. Podepniesz
ten sam dysk do innego kontrolera i ten parametr spadnie (albo
wzrośnie). Chyba, że podają za jakimś data sheet, ale wtedy kiszka, bo
ten model ma obsługiwać SATA 3 GiB a podana wartość jest ponad połowę
niższa :) Prawdziwy średni transfer przy odczycie to około 60 MiB/s (+/-
kilka), czyli jakieś 10 więcej niż model 200 GB.

> Że szybki to się zgodzę, ale czy niezawodny, skoro ma 600.000 godzin? Niby to
> i tak straszliwie dużo, ale dzisiejsze dyski mają co najmniej dwa razy więcej.


Troszkę słabo, wychodzi 1,46% AFR, w Barrakudach 10 jest to 0,34% czyli
jakieś 2,5 mln (w starszych było 1,2 mln), jeśli przeliczają jak
powinni.

> No i gwarancja też niezbyt długa -- 36 miesięcy. :)


IMHO to norma, czy ktoś poza Seagate daje więcej w tej chwili? I tak
uważam, że są odważni, i ci z Seagate i z Samsunga ;)
Eneuel Leszek Ciszewski (09.03.2007, 14:50)
"Saiko Kila" k1dpoyx9yr6j.dlg

> > Dysk jest cichy i niezawodny o szybkim transferze wewnętrznym
> > wynoszącym 973 Mbit/s.


> Ten transfer zależy od interfejsu


A nie powinien być, bo to wewnętrzny transfer -- wąskie gardełko w HDD.

> i trybu w jakim pracuje, i nie ma znaczenia, chyba że jest blisko
> piku w prawdziwym transferze. Podepniesz ten sam dysk do innego
> kontrolera


Ponoć cały kontroler HDD umiejscowiony jest wewnątrz dysku xATA/xIDE.

> i ten parametr spadnie (albo wzrośnie).


To trochę dziwne.

> Chyba, że podają za jakimś data sheet, ale wtedy kiszka, bo
> ten model ma obsługiwać SATA 3 GiB


Tę pojemność?

> a podana wartość jest ponad połowę niższa :)


Wartość czego?

> Prawdziwy średni transfer przy odczycie to około 60 MiB/s (+/- kilka),


To raczej dużo jak na dyski sprzed czterech lat, ale na dzisiejsze to raczej mało.

> czyli jakieś 10 więcej niż model 200 GB.


> > Że szybki to się zgodzę, ale czy niezawodny, skoro ma 600.000 godzin? Niby to
> > i tak straszliwie dużo, ale dzisiejsze dyski mają co najmniej dwa razy więcej.


> Troszkę słabo, wychodzi 1,46% AFR, w Barrakudach 10 jest to 0,34% czyli
> jakieś 2,5 mln (w starszych było 1,2 mln), jeśli przeliczają jak powinni.


> > No i gwarancja też niezbyt długa -- 36 miesięcy. :)


> IMHO to norma, czy ktoś poza Seagate daje więcej w tej chwili?


Chyba dla niezawodnych 3.5 cala normą staje się 5 lat.

> I tak uważam, że są odważni, i ci z Seagate i z Samsunga ;)


Chyba nie są odważni. Po prostu wiedzą, co robią.

-=-

Niedawno zapytałem przedstawiciela producenta dachowych wiatraków
(wspomagających grawitacyjną wentylację) o długość życia takiego
wiatraka i warunki pracy. Śmiał się, gdy spytałem o temperaturę
minimalną -- w Szwecji ma to pracować poprawnie przy minus 30.
Gdy zapytałem o plus 30 latem -- ktoś z gości zauważył, że na
dachu jest latem plus 70...

I taki wiatrak, mimo skoków temperatur, ma ciągle pracować długimi
latami. :) Ciągle -- 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu.

Moje dyski Seagate pracują prawie ciągle (czasami wyłączam, ale
bardzo rzadko) i po ponad 21 tysiącach i 23 tysiącach godzin nie
widać kłopotów. (ani w SMARTcie nie widać, ani w realu)

Znam ludzi, którzy przed kilkunastu latu (bliżej dwudziestu) nie
wyłączali komputerów z HDD. Dyski wyrzucali jako śmiesznie małe,
ale w pełni sprawne. No i były to dyski serwerowe, w których
głowice miały co robić. :) MTBFy były wówczas o rząd wielkości
mniejsze niż dzisiaj.

-=-

Trudno mi wypowiedzieć się na temat AFR. :)

-=-
Saiko Kila (09.03.2007, 15:23)
Z Otchłani wyskoczył demon, wcielił się w istotę znaną jako
*Eneuel Leszek Ciszewski*, która zaskrzeczała:
>>> Dysk jest cichy i niezawodny o szybkim transferze wewnętrznym
>>> wynoszącym 973 Mbit/s.

>> Ten transfer zależy od interfejsu

> A nie powinien być, bo to wewnętrzny transfer -- wąskie gardełko w HDD.


Tu może być dodatkowo ograniczony jumperem na dysku. Ogranicza jeśli
jest blisko faktycznie uzyskiwanych osiągów... Bo na jednej płycie
będzie 150, na innej 80, a dysk osiągnie w obu wypadkach 60 MiB/s.

>> i trybu w jakim pracuje, i nie ma znaczenia, chyba że jest blisko
>> piku w prawdziwym transferze. Podepniesz ten sam dysk do innego
>> kontrolera


> Ponoć cały kontroler HDD umiejscowiony jest wewnątrz dysku xATA/xIDE.


Formalnie tak, ale chodziło o interfejs, który jest jednak sterowany
zawsze jakimś chipem lub chipsetem i jest sobie na płycie głównej, np.
ICH8 (R) intela (który robi też dużo innych rzeczy), FastTrak Promise
czy JMicron JMB363:

Jak widzisz sam producent czipka mówi na niego kontroler, to co się będę
wyłamywał :)

>> i ten parametr spadnie (albo wzrośnie).

> To trochę dziwne.


Ale tak jest, sobie sprawdź. Ja ostatnio sprawdzałem ten dysk na trzech
kontrolerach. Albo interfejsach jak wolisz. Na wszelki wypadek były w
tym samym trybie.

>> Chyba, że podają za jakimś data sheet, ale wtedy kiszka, bo
>> ten model ma obsługiwać SATA 3 GiB


> Tę pojemność?


Prędkość. 3 GiB/s. SATA II. Sata 300.

>> a podana wartość jest ponad połowę niższa :)


> Wartość czego?


Transferu.

>> Prawdziwy średni transfer przy odczycie to około 60 MiB/s (+/- kilka),


> To raczej dużo jak na dyski sprzed czterech lat, ale na dzisiejsze to
> raczej mało.


Ten dysk ma około 2-3 lata i nawet go jeszcze produkują (choć w wielu
sklepach już nie sprzedają).

> [...]
>>> No i gwarancja też niezbyt długa -- 36 miesięcy. :)


>> IMHO to norma, czy ktoś poza Seagate daje więcej w tej chwili?


> Chyba dla niezawodnych 3.5 cala normą staje się 5 lat.


Nie widziałem takiej gwarancji w żadnym sklepie, poza Seagate (i jakiś
czas temu inną firmą, ale już zmądrzeli). A producenci liczą gwarancję
od daty produkcji, co ma niewiele wspólnego z rzeczywistą gwarancją. Co
jeśli dysk będzie leżakiem i kupisz go po dwóch latach?

>> I tak uważam, że są odważni, i ci z Seagate i z Samsunga ;)


> Chyba nie są odważni. Po prostu wiedzą, co robią.


Tak. Marketing.

> Niedawno zapytałem przedstawiciela producenta dachowych wiatraków
> (wspomagających grawitacyjną wentylację) o długość życia takiego
> wiatraka i warunki pracy. Śmiał się, gdy spytałem o temperaturę
> minimalną -- w Szwecji ma to pracować poprawnie przy minus 30.
> Gdy zapytałem o plus 30 latem -- ktoś z gości zauważył, że na
> dachu jest latem plus 70...


> I taki wiatrak, mimo skoków temperatur, ma ciągle pracować długimi
> latami. :) Ciągle -- 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu.


> Moje dyski Seagate pracują prawie ciągle (czasami wyłączam, ale
> bardzo rzadko) i po ponad 21 tysiącach i 23 tysiącach godzin nie
> widać kłopotów. (ani w SMARTcie nie widać, ani w realu)


Moje też, ale... nie masz reallocated sectors?

> Znam ludzi, którzy przed kilkunastu latu (bliżej dwudziestu) nie
> wyłączali komputerów z HDD. Dyski wyrzucali jako śmiesznie małe,
> ale w pełni sprawne. No i były to dyski serwerowe, w których
> głowice miały co robić. :) MTBFy były wówczas o rząd wielkości
> mniejsze niż dzisiaj.


Dyski serwerowe to mogły być SCSI, na pewno chodzi o IDE? W każdym razie
to nic dziwnego, wystarczy mieć szczęście i dobry zasilacz :) Czasami
jeszcze wentylek chłodzący...
Eneuel Leszek Ciszewski (09.03.2007, 18:29)
"Saiko Kila" 1nnvzik9578n8.dlg.

> Z Otchłani wyskoczył demon, wcielił się w istotę znaną jako
> *Eneuel Leszek Ciszewski*, która zaskrzeczała:


Eneuel jest Duchem, w Ducha czy w ducha wcielić się nie można. :)

> >>> Dysk jest cichy i niezawodny o szybkim transferze wewnętrznym
> >>> wynoszącym 973 Mbit/s.


> >> Ten transfer zależy od interfejsu


> > A nie powinien być, bo to wewnętrzny transfer -- wąskie gardełko w HDD.


> Tu może być dodatkowo ograniczony jumperem na dysku. Ogranicza jeśli
> jest blisko faktycznie uzyskiwanych osiągów... Bo na jednej płycie
> będzie 150, na innej 80, a dysk osiągnie w obu wypadkach 60 MiB/s.


Jumpery przestawiają istotnie z I SATAnistycznego świata na SATAnistyczny II.
I dotyczy to raczej interfejsu, nie wnętrza dysku, ale nie będę się upierał,
bo nie mam pojęcia o tym dysku.

> >> i trybu w jakim pracuje, i nie ma znaczenia, chyba że jest blisko
> >> piku w prawdziwym transferze. Podepniesz ten sam dysk do innego
> >> kontrolera


> > Ponoć cały kontroler HDD umiejscowiony jest wewnątrz dysku xATA/xIDE.


> Formalnie tak, ale chodziło o interfejs, który jest jednak sterowany


Bo zazwyczaj masa rzeczy nazywana jest kontrolerami. Kontrolery dźwięku itd.
Na tej samej zasadzie są kontrolery dysku. :)

> zawsze jakimś chipem lub chipsetem i jest sobie na płycie głównej, np.
> ICH8 (R) intela (który robi też dużo innych rzeczy), FastTrak Promise
> czy JMicron JMB363:
>
> Jak widzisz sam producent czipka mówi na niego kontroler, to co się będę
> wyłamywał :)


No i ja mówię kontroler. Problemem stała się kiedyś wypowiedź bodajże Sokoła,
który zakwestionował moje nazewnictwo. Dla przeciętnego człowieka motanie
w głowie sednem rzeczy kontrolera dyskowego ma sens nijaki. :) Od tamtej
pory (zakwestionowania mojego nazewnictwa) dyplomatycznie ;) unikam określeń
dotyczących okolic interfejsowych HDD. :)

> >> i ten parametr spadnie (albo wzrośnie).


> > To trochę dziwne.


> Ale tak jest, sobie sprawdź. Ja ostatnio sprawdzałem ten dysk na trzech
> kontrolerach. Albo interfejsach jak wolisz. Na wszelki wypadek były w
> tym samym trybie.


Ja unikam Samsungów w ogóle. :) Poza tym nie mam na czym testować.

> >> Chyba, że podają za jakimś data sheet, ale wtedy kiszka, bo
> >> ten model ma obsługiwać SATA 3 GiB


> > Tę pojemność?


> Prędkość. 3 GiB/s. SATA II. Sata 300.


A nie 300 Gib/s?

> >> a podana wartość jest ponad połowę niższa :)


> > Wartość czego?


> Transferu.


> >> Prawdziwy średni transfer przy odczycie to około 60 MiB/s (+/- kilka),


> > To raczej dużo jak na dyski sprzed czterech lat, ale na dzisiejsze to
> > raczej mało.


> Ten dysk ma około 2-3 lata i nawet go jeszcze produkują (choć w wielu
> sklepach już nie sprzedają).


To tłumaczy wiele.

> > [...]
> >>> No i gwarancja też niezbyt długa -- 36 miesięcy. :)


> >> IMHO to norma, czy ktoś poza Seagate daje więcej w tej chwili?


> > Chyba dla niezawodnych 3.5 cala normą staje się 5 lat.


> Nie widziałem takiej gwarancji w żadnym sklepie, poza Seagate (i jakiś
> czas temu inną firmą, ale już zmądrzeli). A producenci liczą gwarancję
> od daty produkcji, co ma niewiele wspólnego z rzeczywistą gwarancją. Co
> jeśli dysk będzie leżakiem i kupisz go po dwóch latach?


Po dwóch latach? A co z chlebem dwuletnim? ;)
Ja bym nie kupił dysku po dwóch miesiącach. :)

> >> I tak uważam, że są odważni, i ci z Seagate i z Samsunga ;)


> > Chyba nie są odważni. Po prostu wiedzą, co robią.


> Tak. Marketing.


Mądry_inaczej użytkownik popsuje każdy dysk w czasie krótszym
niż jeden rok, a mądry naprawdę -- nie popsuje i po pięciu.

Ustawa ,,konsumencka'' w Polsce (wzorowana na europejskiej, którą
pewnie wzorowano na amerykańskiej) daje dwa lata i jest ostro
wspierana zarówno przez państwo jak i samorządowe organizacje.
Jeśli dysk musi wytrzymać dwa lata -- to raczej wytrzyma i pięć,
czy raczej wytrzyma i pięćdziesiąt, ;) a długa gwarancja
uwiarygodnia długie MTBFy.

> > Niedawno zapytałem przedstawiciela producenta dachowych wiatraków
> > (wspomagających grawitacyjną wentylację) o długość życia takiego
> > wiatraka i warunki pracy. Śmiał się, gdy spytałem o temperaturę
> > minimalną -- w Szwecji ma to pracować poprawnie przy minus 30.
> > Gdy zapytałem o plus 30 latem -- ktoś z gości zauważył, że na
> > dachu jest latem plus 70...


> > I taki wiatrak, mimo skoków temperatur, ma ciągle pracować długimi
> > latami. :) Ciągle -- 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu.


> > Moje dyski Seagate pracują prawie ciągle (czasami wyłączam, ale
> > bardzo rzadko) i po ponad 21 tysiącach i 23 tysiącach godzin nie
> > widać kłopotów. (ani w SMARTcie nie widać, ani w realu)


> Moje też, ale... nie masz reallocated sectors?


Jeśli chcesz znać prawdę -- daj mi jakiś cwany program do odczytu
SMARTa a ja odeślę Ci jego efekty. Cwaniactwo programu niech polega
na tym, że da wyniki w formie dla mnie niezrozumiałej, abym nie mógł
niczego podrobić/sfałszować. :) Możesz mi dać też inne, tego rodzaju
sprawdzacze -- RAMu, CPU itp...

> > Znam ludzi, którzy przed kilkunastu latu (bliżej dwudziestu) nie
> > wyłączali komputerów z HDD. Dyski wyrzucali jako śmiesznie małe,
> > ale w pełni sprawne. No i były to dyski serwerowe, w których
> > głowice miały co robić. :) MTBFy były wówczas o rząd wielkości
> > mniejsze niż dzisiaj.


> Dyski serwerowe to mogły być SCSI, na pewno chodzi o IDE? W każdym razie


Ale nie były SCSI, choć wówczas dyski SCSI kosztowały dokładnie tyle
samo, co IDE. Niestety potrzebowały wstawienia dodatkowego kontrolera.

Ja wyłamywałem się z tego i montowałem SCSI do serwerów, czym budziłem
obiekcje zleceniodawców, którzy wietrzyli w tym jakiś podstęp, zwany
naciąganiem. Pytali, co im przyjdzie z tego, że montuje im dysk SCSI,
zamiast IDE... Próbowałem wówczas tłumaczyć, jak wygląda ,,rozmowa''
z urządzeniami IDE, a jak z SCSI i chyba do dzisiejszego dnia nie
każdy jest przekonany o tym, że robiłem słusznie, montując do
serwerów SCSI, zamiast IDE, które traktowałem jak zabawki...
Saiko Kila (09.03.2007, 21:06)
Z Otchłani wyskoczyła istota twierdząca że wbrew pozorom
nie jest demonem, nazywa się *Eneuel Leszek Ciszewski* i do tego:
>> Z Otchłani wyskoczył demon, wcielił się w istotę znaną jako
>> *Eneuel Leszek Ciszewski*, która zaskrzeczała:

> Eneuel jest Duchem, w Ducha czy w ducha wcielić się nie można. :)


Nigdy żadnym nie byłem, zostawiam to na przyszłość, a tak może być? ;)

>>[...]
>> Tu może być dodatkowo ograniczony jumperem na dysku. Ogranicza jeśli
>> jest blisko faktycznie uzyskiwanych osiągów... Bo na jednej płycie
>> będzie 150, na innej 80, a dysk osiągnie w obu wypadkach 60 MiB/s.


> Jumpery przestawiają istotnie z I SATAnistycznego świata na SATAnistyczny II.
> I dotyczy to raczej interfejsu, nie wnętrza dysku, ale nie będę się upierał,
> bo nie mam pojęcia o tym dysku.


U mnie wyszły różnice, choć może nie tak ogromne. Pewnie zależy trochę
od programu, ale te używane przeze mnie dały praktycznie identyczne
osiągi. Ten jumperek powoduje zmianę z SATA 3,0 na 1,5, co daje
obniżenie transferu wewnętrznego z powiedzmy 170 na 120 MB/s, ale nie
wpływa na inne czasy, oddające praktyczną prędkość dysku.

>>> Ponoć cały kontroler HDD umiejscowiony jest wewnątrz dysku xATA/xIDE.

>> Formalnie tak, ale chodziło o interfejs, który jest jednak sterowany


> Bo zazwyczaj masa rzeczy nazywana jest kontrolerami. Kontrolery dźwięku itd.
> Na tej samej zasadzie są kontrolery dysku. :)


Kontroler to brzmi dumnie! ;)

>> zawsze jakimś chipem lub chipsetem i jest sobie na płycie głównej, np.
>> ICH8 (R) intela (który robi też dużo innych rzeczy), FastTrak Promise
>> czy JMicron JMB363:
>>
>> Jak widzisz sam producent czipka mówi na niego kontroler, to co się będę
>> wyłamywał :)


> No i ja mówię kontroler. Problemem stała się kiedyś wypowiedź bodajże Sokoła,
> który zakwestionował moje nazewnictwo. Dla przeciętnego człowieka motanie
> w głowie sednem rzeczy kontrolera dyskowego ma sens nijaki. :) Od tamtej
> pory (zakwestionowania mojego nazewnictwa) dyplomatycznie ;) unikam określeń
> dotyczących okolic interfejsowych HDD. :)


Acha, to "interfejs" nie powinien wzbudzać żadnych emocji. Zresztą w
sumie to jest i kontroler. Np. na mojej płycie mostek południowy nie
umożliwia wykorzystania NCQ, choć kontroler na dysku umożliwia. Ale już
ten czip JMicrona dodaje taką możliwość, czyli nie jest to taka
prostacka przejściówka.

>>>> i ten parametr spadnie (albo wzrośnie).
>>> To trochę dziwne.

>> Ale tak jest, sobie sprawdź. Ja ostatnio sprawdzałem ten dysk na trzech
>> kontrolerach. Albo interfejsach jak wolisz. Na wszelki wypadek były w
>> tym samym trybie.


> Ja unikam Samsungów w ogóle. :) Poza tym nie mam na czym testować.


Ja mam jednoznacznie złe skojarzenia tylko z napędami (jeden wybuchł mi
płytkę z windowsem 2k), monitory są IMHO OK, sam używam (choć odkąd w
chacie mam Benq FP91GP to Samsung trochę stracił w moich oczach w
kategorii jakość/cena) a dysk mam pierwszy raz i uczucia mieszane. Gdyby
był cichszy to bym nie miał żadnych zastrzeżeń. No i z jakiegoś powodu
wycofują je z niektórych sklepów (np. newegg, ten model wycofali a
mniejszy został) albo obniżają ceny.

>>>> Chyba, że podają za jakimś data sheet, ale wtedy kiszka, bo
>>>> ten model ma obsługiwać SATA 3 GiB


>>> Tę pojemność?


>> Prędkość. 3 GiB/s. SATA II. Sata 300.


> A nie 300 Gib/s?


Tak, z rozpędu wpisałem. Powinny być _gigabity_ :)

>>>> Prawdziwy średni transfer przy odczycie to około 60 MiB/s (+/- kilka),
>>> To raczej dużo jak na dyski sprzed czterech lat, ale na dzisiejsze to
>>> raczej mało.

>> Ten dysk ma około 2-3 lata i nawet go jeszcze produkują (choć w wielu
>> sklepach już nie sprzedają).


> To tłumaczy wiele.


Może robią miejsce dla nowych, lepszych modeli :)

>>> [...]

>> Nie widziałem takiej gwarancji w żadnym sklepie, poza Seagate (i jakiś
>> czas temu inną firmą, ale już zmądrzeli). A producenci liczą gwarancję
>> od daty produkcji, co ma niewiele wspólnego z rzeczywistą gwarancją. Co
>> jeśli dysk będzie leżakiem i kupisz go po dwóch latach?


> Po dwóch latach? A co z chlebem dwuletnim? ;)
> Ja bym nie kupił dysku po dwóch miesiącach. :)


Dysk o którym piszę, egzemplarz wyprodukowany w styczniu 2007, ma
dokładnie taką samą rewizję i firmware jak dyski robione w roku 2005, a
inną niż te robione na początku ubiegłego (co mnie dziwi ale nie
wnikam). W razie awarii i wymiany mogliby dać takiego staruszka i prawie
zgodnie z prawdą twierdzić, że to jest to samo.

>>>> I tak uważam, że są odważni, i ci z Seagate i z Samsunga ;)
>>> Chyba nie są odważni. Po prostu wiedzą, co robią.

>> Tak. Marketing.


> Mądry_inaczej użytkownik popsuje każdy dysk w czasie krótszym
> niż jeden rok, a mądry naprawdę -- nie popsuje i po pięciu.


> Ustawa ,,konsumencka'' w Polsce (wzorowana na europejskiej, którą
> pewnie wzorowano na amerykańskiej) daje dwa lata i jest ostro
> wspierana zarówno przez państwo jak i samorządowe organizacje.
> Jeśli dysk musi wytrzymać dwa lata -- to raczej wytrzyma i pięć,
> czy raczej wytrzyma i pięćdziesiąt, ;) a długa gwarancja
> uwiarygodnia długie MTBFy.


Wytrzyma, ale niekoniecznie ten sam egzemplarz, w międzyczasie może być
kilka twardych lądowań z utratą danych włącznie :/

>>> [...]
>>> Moje dyski Seagate pracują prawie ciągle (czasami wyłączam, ale
>>> bardzo rzadko) i po ponad 21 tysiącach i 23 tysiącach godzin nie
>>> widać kłopotów. (ani w SMARTcie nie widać, ani w realu)


>> Moje też, ale... nie masz reallocated sectors?


> Jeśli chcesz znać prawdę -- daj mi jakiś cwany program do odczytu
> SMARTa a ja odeślę Ci jego efekty. Cwaniactwo programu niech polega
> na tym, że da wyniki w formie dla mnie niezrozumiałej, abym nie mógł
> niczego podrobić/sfałszować. :) Możesz mi dać też inne, tego rodzaju
> sprawdzacze -- RAMu, CPU itp...


Chyba czegoś takiego nie ma, bo zawsze mógłbyś przemalować screena, a
poza tym po co komu program z nieczytelnym wynikiem? I dlaczego miałbyś
zmieniać? Ja mogę polecić programy które przekłamują dane, ale chyba nie
o to chodzi :)

>> [...]
>> Dyski serwerowe to mogły być SCSI, na pewno chodzi o IDE? W każdym razie


> Ale nie były SCSI, choć wówczas dyski SCSI kosztowały dokładnie tyle
> samo, co IDE. Niestety potrzebowały wstawienia dodatkowego kontrolera.


> Ja wyłamywałem się z tego i montowałem SCSI do serwerów, czym budziłem
> obiekcje zleceniodawców, którzy wietrzyli w tym jakiś podstęp, zwany
> naciąganiem. Pytali, co im przyjdzie z tego, że montuje im dysk SCSI,
> zamiast IDE... Próbowałem wówczas tłumaczyć, jak wygląda ,,rozmowa''
> z urządzeniami IDE, a jak z SCSI i chyba do dzisiejszego dnia nie
> każdy jest przekonany o tym, że robiłem słusznie, montując do
> serwerów SCSI, zamiast IDE, które traktowałem jak zabawki...


To było chyba dość dawno :) Ja pamiętam czas pewnie późniejszy, kiedy na
PC standardem były IDE, na Amidze SCSI, ale już wtedy te drugie były
droższe, i do tego uznawane za dużo lepsze.
Saiko Kila (09.03.2007, 21:17)
Z Otchłani wyskoczył przesiąknięty chaosem Saiko Kila i rzekł:

>> A nie 300 Gib/s?


> Tak, z rozpędu wpisałem. Powinny być _gigabity_ :)


(tzn, trzy gigabity, nie trzysta...)
Eneuel Leszek Ciszewski (09.03.2007, 21:41)
"Saiko Kila" 3xm8ex82fz8s$.dlg

> >> A nie 300 Gib/s?


> > Tak, z rozpędu wpisałem. Powinny być _gigabity_ :)


> (tzn, trzy gigabity, nie trzysta...)


A ja z rozpędu na zera nie zwróciłem uwagi. :)
Odczytałem to jako 3.00, nie jako 300. :)

300 MiB/s mają moje RAMki wg testerów RAMu. :)
(czyli tyle, ile interfejs SATAnistyczny II)
Eneuel Leszek Ciszewski (09.03.2007, 22:23)
"Saiko Kila" 1wotnl2fpngne$.dlg

> Z Otchłani wyskoczyła istota twierdząca że wbrew pozorom
> nie jest demonem, nazywa się *Eneuel Leszek Ciszewski* i do tego:
> >> Z Otchłani wyskoczył demon, wcielił się w istotę znaną jako
> >> *Eneuel Leszek Ciszewski*, która zaskrzeczała:

> > Eneuel jest Duchem, w Ducha czy w ducha wcielić się nie można. :)


> Nigdy żadnym nie byłem, zostawiam to na przyszłość, a tak może być? ;)


Wbrew jakim pozorom? Chyba wbrew insynuacjom?!

> >> Tu może być dodatkowo ograniczony jumperem na dysku. Ogranicza jeśli
> >> jest blisko faktycznie uzyskiwanych osiągów... Bo na jednej płycie
> >> będzie 150, na innej 80, a dysk osiągnie w obu wypadkach 60 MiB/s.


> > Jumpery przestawiają istotnie z I SATAnistycznego świata na SATAnistyczny II.
> > I dotyczy to raczej interfejsu, nie wnętrza dysku, ale nie będę się upierał,
> > bo nie mam pojęcia o tym dysku.


> U mnie wyszły różnice, choć może nie tak ogromne. Pewnie zależy trochę
> od programu, ale te używane przeze mnie dały praktycznie identyczne
> osiągi. Ten jumperek powoduje zmianę z SATA 3,0 na 1,5, co daje
> obniżenie transferu wewnętrznego z powiedzmy 170 na 120 MB/s, ale
> nie wpływa na inne czasy, oddające praktyczną prędkość dysku.


Trudno mi się na ten temat wypowiedzieć. SATAnizm ;) znam tylko z teorii.

> >>> Ponoć cały kontroler HDD umiejscowiony jest wewnątrz dysku xATA/xIDE.
> >> Formalnie tak, ale chodziło o interfejs, który jest jednak sterowany


> > Bo zazwyczaj masa rzeczy nazywana jest kontrolerami. Kontrolery dźwięku itd.
> > Na tej samej zasadzie są kontrolery dysku. :)


> Kontroler to brzmi dumnie! ;)


Ano. :)

> >> zawsze jakimś chipem lub chipsetem i jest sobie na płycie głównej, np.
> >> ICH8 (R) intela (który robi też dużo innych rzeczy), FastTrak Promise
> >> czy JMicron JMB363:
> >>
> >> Jak widzisz sam producent czipka mówi na niego kontroler, to co się będę
> >> wyłamywał :)


> > No i ja mówię kontroler. Problemem stała się kiedyś wypowiedź bodajże Sokoła,
> > który zakwestionował moje nazewnictwo. Dla przeciętnego człowieka motanie
> > w głowie sednem rzeczy kontrolera dyskowego ma sens nijaki. :) Od tamtej
> > pory (zakwestionowania mojego nazewnictwa) dyplomatycznie ;) unikam określeń
> > dotyczących okolic interfejsowych HDD. :)


> Acha, to "interfejs" nie powinien wzbudzać żadnych emocji. Zresztą w


Nie powinien, ale czasami wzbudza.

> sumie to jest i kontroler. Np. na mojej płycie mostek południowy nie
> umożliwia wykorzystania NCQ, choć kontroler na dysku umożliwia. Ale
> już ten czip JMicrona dodaje taką możliwość, czyli nie jest to taka
> prostacka przejściówka.


A to nieobsługiwanie jest trochę ciekawe. Są już PATA z NCQ.
Ciekawe, jak wygląda sprawa obsługi NCQ przez starsze płyty,
takie sprzed pięciu lat.

> >>>> i ten parametr spadnie (albo wzrośnie).
> >>> To trochę dziwne.
> >> Ale tak jest, sobie sprawdź. Ja ostatnio sprawdzałem ten dysk na trzech
> >> kontrolerach. Albo interfejsach jak wolisz. Na wszelki wypadek były w
> >> tym samym trybie.


> > Ja unikam Samsungów w ogóle. :) Poza tym nie mam na czym testować.


> Ja mam jednoznacznie złe skojarzenia tylko z napędami


:)

> (jeden wybuchł mi płytkę z windowsem 2k), monitory są IMHO OK,
> sam używam (choć odkąd w chacie mam Benq FP91GP to Samsung trochę
> stracił w moich oczach w kategorii jakość/cena) a dysk mam pierwszy
> raz i uczucia mieszane. Gdyby był cichszy to bym nie miał żadnych
> zastrzeżeń. No i z jakiegoś powodu wycofują je z niektórych sklepów
> (np. newegg, ten model wycofali a mniejszy został) albo obniżają ceny.


Może po prostu się kończy? Choć dziwne, że pozostał mniejszy.

> >>>> Chyba, że podają za jakimś data sheet, ale wtedy kiszka, bo
> >>>> ten model ma obsługiwać SATA 3 GiB


> >>> Tę pojemność?


> >> Prędkość. 3 GiB/s. SATA II. Sata 300.


> > A nie 300 Gib/s?


> Tak, z rozpędu wpisałem. Powinny być _gigabity_ :)


> >>>> Prawdziwy średni transfer przy odczycie to około 60 MiB/s (+/- kilka),
> >>> To raczej dużo jak na dyski sprzed czterech lat, ale na dzisiejsze to
> >>> raczej mało.
> >> Ten dysk ma około 2-3 lata i nawet go jeszcze produkują (choć w wielu
> >> sklepach już nie sprzedają).


> > To tłumaczy wiele.


> Może robią miejsce dla nowych, lepszych modeli :)


Może. ;)

> >> Nie widziałem takiej gwarancji w żadnym sklepie, poza Seagate (i jakiś
> >> czas temu inną firmą, ale już zmądrzeli). A producenci liczą gwarancję
> >> od daty produkcji, co ma niewiele wspólnego z rzeczywistą gwarancją. Co
> >> jeśli dysk będzie leżakiem i kupisz go po dwóch latach?


> > Po dwóch latach? A co z chlebem dwuletnim? ;)
> > Ja bym nie kupił dysku po dwóch miesiącach. :)


> Dysk o którym piszę, egzemplarz wyprodukowany w styczniu 2007, ma
> dokładnie taką samą rewizję i firmware jak dyski robione w roku 2005,
> a inną niż te robione na początku ubiegłego (co mnie dziwi ale nie
> wnikam). W razie awarii i wymiany mogliby dać takiego staruszka
> i prawie zgodnie z prawdą twierdzić, że to jest to samo.


> >>>> I tak uważam, że są odważni, i ci z Seagate i z Samsunga ;)
> >>> Chyba nie są odważni. Po prostu wiedzą, co robią.
> >> Tak. Marketing.


> > Mądry_inaczej użytkownik popsuje każdy dysk w czasie krótszym
> > niż jeden rok, a mądry naprawdę -- nie popsuje i po pięciu.


> > Ustawa ,,konsumencka'' w Polsce (wzorowana na europejskiej, którą
> > pewnie wzorowano na amerykańskiej) daje dwa lata i jest ostro
> > wspierana zarówno przez państwo jak i samorządowe organizacje.
> > Jeśli dysk musi wytrzymać dwa lata -- to raczej wytrzyma i pięć,
> > czy raczej wytrzyma i pięćdziesiąt, ;) a długa gwarancja
> > uwiarygodnia długie MTBFy.


> Wytrzyma, ale niekoniecznie ten sam egzemplarz, w międzyczasie może
> być kilka twardych lądowań z utratą danych włącznie :/


ZTCW, dyski padają z dwóch powodów:

-- przegrzewania
-- wibracji/uderzeń/udarów.

Moje (Seagaty) pracują ponad 21 i ponad 23 tysiące godzin.
No i są to dane ze SMARTu, nie z głowy.

> >>> Moje dyski Seagate pracują prawie ciągle (czasami wyłączam, ale
> >>> bardzo rzadko) i po ponad 21 tysiącach i 23 tysiącach godzin nie
> >>> widać kłopotów. (ani w SMARTcie nie widać, ani w realu)


> >> Moje też, ale... nie masz reallocated sectors?


> > Jeśli chcesz znać prawdę -- daj mi jakiś cwany program do odczytu
> > SMARTa a ja odeślę Ci jego efekty. Cwaniactwo programu niech polega
> > na tym, że da wyniki w formie dla mnie niezrozumiałej, abym nie mógł
> > niczego podrobić/sfałszować. :) Możesz mi dać też inne, tego rodzaju
> > sprawdzacze -- RAMu, CPU itp...


> Chyba czegoś takiego nie ma, bo zawsze mógłbyś przemalować screena, a


Może podawać zakodowany raport txt. :)

> poza tym po co komu program z nieczytelnym wynikiem?


Ty byś mógł je odczytać.

> I dlaczego miałbyś zmieniać?


Aby kłamać. A kłamać nie chcę. :)

> Ja mogę polecić programy które przekłamują dane, ale chyba nie o to chodzi :)


Nie o to. O to, abym nie mógł przekłamać.

> To było chyba dość dawno :) Ja pamiętam czas pewnie późniejszy, kiedy na
> PC standardem były IDE, na Amidze SCSI, ale już wtedy te drugie były
> droższe, i do tego uznawane za dużo lepsze.


To raczej trudno nazwać sprawą uznania. :) Nigdy SCSI nie był standardowym
wyposażeniem PC.

A o jakich czasach pisałem? Ano o tych:

"Eneuel Leszek Ciszewski" esrl77$5tb$1
Saiko Kila (09.03.2007, 23:17)
Z Otchłani wyskoczyła istota twierdząca że wbrew pozorom
nie jest demonem, nazywa się *Eneuel Leszek Ciszewski* i do tego:
>>>> A nie 300 Gib/s?
>>> Tak, z rozpędu wpisałem. Powinny być _gigabity_ :)

>> (tzn, trzy gigabity, nie trzysta...)


> A ja z rozpędu na zera nie zwróciłem uwagi. :)
> Odczytałem to jako 3.00, nie jako 300. :)


Ja konkretnie czytam trzy-zero-zero i potem wstawiam sobie przecinek
albo jednostkę, w sumie podobnie.

> 300 MiB/s mają moje RAMki wg testerów RAMu. :)
> (czyli tyle, ile interfejs SATAnistyczny II)


Ten interfejs ma nawet ciut więcej, ale w odróżnieniu od RAMu jest to
wydajność nierealna :)
Eneuel Leszek Ciszewski (10.03.2007, 00:12)
"Saiko Kila" 19i4qlyokzg0a$.dlg

> Ja konkretnie czytam trzy-zero-zero i potem wstawiam sobie przecinek
> albo jednostkę, w sumie podobnie.


Ja na te zera w ogóle nie zwróciłem już uwagi, bo w tamtym poście
one nie miały znaczenia. W ogóle -- zauważyłem już przed dwudziestu
laty, że człowiek czyta tylko pierwszą i ostatnią literę, a resztę
dodaje z kontekstu. To samo mówią ,,dziś'' specjaliści. :)

Możesz sprawdzić to w ten sposób, że pozmieniasz środkowe/wewnętrzne
litery w jakimś literackim tekście i dasz to komuś do szybkiego
odczytania. Korektor wyłapie każdy (lub prawie każdy) błąd, ale
przeciętny człowiek nie zauważy zdecydowanej większości tego
rodzaju błędów, o ile nie będzie ich zbyt wiele.

Inaczej rzecz się ma z przecinkami, literami początkowymi
i końcowymi. Podobne zawirowania wprowadzają błędy gramatyczne.

> > 300 MiB/s mają moje RAMki wg testerów RAMu. :)
> > (czyli tyle, ile interfejs SATAnistyczny II)


> Ten interfejs ma nawet ciut więcej, ale w odróżnieniu od
> RAMu jest to wydajność nierealna :)


:) Dlatego nawet najlepsi producenci dysków czasami rezygnują
z SATAnizmu II. Ale wrażenie robi!!! 3 giga!!! na sekundę!!!
Saiko Kila (10.03.2007, 00:30)
Z Otchłani wyskoczyła istota twierdząca że wbrew pozorom
nie jest demonem, nazywa się *Eneuel Leszek Ciszewski* i do tego:

>>> Eneuel jest Duchem, w Ducha czy w ducha wcielić się nie można. :)

>> Nigdy żadnym nie byłem, zostawiam to na przyszłość, a tak może być? ;)


> Wbrew jakim pozorom? Chyba wbrew insynuacjom?!


Wbrew mojemu postrzeganiu rzeczywistości. To nie jest żadna insynuacja,
tylko zdrowa, subiektywna ocena :P BTW, anioły też są demonami.

>> U mnie wyszły różnice, choć może nie tak ogromne. Pewnie zależy trochę
>> od programu, ale te używane przeze mnie dały praktycznie identyczne
>> osiągi. Ten jumperek powoduje zmianę z SATA 3,0 na 1,5, co daje
>> obniżenie transferu wewnętrznego z powiedzmy 170 na 120 MB/s, ale
>> nie wpływa na inne czasy, oddające praktyczną prędkość dysku.


> Trudno mi się na ten temat wypowiedzieć. SATAnizm ;) znam tylko z teorii.


:) Ten wynik pomiaru może być inny na innym komputerze i innym dysku,
ale mniej więcej oddaje rząd wielkości jakiego można się spodziewać.

> [...]
>> Acha, to "interfejs" nie powinien wzbudzać żadnych emocji. Zresztą w


> Nie powinien, ale czasami wzbudza.


To powiedz, czemu określenie pewnej małej wtyczki jako RJ45 nie wzbudza
emocji? :) Akurat jest to IMHO bardziej kontrowersyjne niż kontroler czy
interfejs ;)

>> sumie to jest i kontroler. Np. na mojej płycie mostek południowy nie
>> umożliwia wykorzystania NCQ, choć kontroler na dysku umożliwia. Ale
>> już ten czip JMicrona dodaje taką możliwość, czyli nie jest to taka
>> prostacka przejściówka.


> A to nieobsługiwanie jest trochę ciekawe. Są już PATA z NCQ.


Intel zrobił to celowo, żeby zróżnicować cenowo "gorsze" i "lepsze"
chipsety, w tym wypadku nie ma też obsługi PATA w ogóle (w "lepszym"
też) co pewnie wchodzi w trend zmuszania ludzi do migracji na inny
sprzęt i sypania dolarami przy okazji.

> Ciekawe, jak wygląda sprawa obsługi NCQ przez starsze płyty,
> takie sprzed pięciu lat.


Wcale, wtedy tego (AHCI) nie było...

>> (...) No i z jakiegoś powodu wycofują je z niektórych sklepów
>> (np. newegg, ten model wycofali a mniejszy został) albo obniżają ceny.


> Może po prostu się kończy? Choć dziwne, że pozostał mniejszy.


Niestety nie wiem. Szkoda z praktycznego punktu widzenia, bo było tam
około 200 komentarzy od użytkowników, rzadko w którym sklepie tyle się
znajdzie.

>>> [...]


> ZTCW, dyski padają z dwóch powodów:


> -- przegrzewania
> -- wibracji/uderzeń/udarów.


Kiedyś chodziłem z notebookiem i zdarzało mi się, że stukałem plecakiem
o peron przy zeskakiwaniu. Zawsze po tym miałem jeden do kilkunastu
reallocated sectors więcej. Kiedy przestałem, liczba tych sektorów
przestała się powiększać (teraz jest około 450), tak więc zgodzę się, że
to niezdrowe, i nie musi paść od razu.

> Moje (Seagaty) pracują ponad 21 i ponad 23 tysiące godzin.
> No i są to dane ze SMARTu, nie z głowy.


Hm, chyba mam tylko jednego seagata który mógłby konkurować, ale mam go
teraz w kieszeni USB i nie mogę sprawdzić SMARTa. Też parę lat chodził
rzadko wyłączany. Starsze nie mają SMARTa... Robisz backupy? ;)

>> Chyba czegoś takiego nie ma, bo zawsze mógłbyś przemalować screena, a


> Może podawać zakodowany raport txt. :)


OK.

>> poza tym po co komu program z nieczytelnym wynikiem?


> Ty byś mógł je odczytać.


>> I dlaczego miałbyś zmieniać?


> Aby kłamać. A kłamać nie chcę. :)


Masz taką potrzebę? ;)

>> Ja mogę polecić programy które przekłamują dane, ale chyba nie o to chodzi :)


> Nie o to. O to, abym nie mógł przekłamać.


Mógłbyś zarzucić speedfana, kliknąć na "in-depth analysis" i wrzucić mi
adres z linka "this", jest w kodzie strony i można go przekopiować.
Wygląda np. tak:


Raczej tego nie przekręcisz :)

>> To było chyba dość dawno :) Ja pamiętam czas pewnie późniejszy, kiedy na
>> PC standardem były IDE, na Amidze SCSI, ale już wtedy te drugie były
>> droższe, i do tego uznawane za dużo lepsze.

> To raczej trudno nazwać sprawą uznania. :) Nigdy SCSI nie był standardowym
> wyposażeniem PC.


> A o jakich czasach pisałem? Ano o tych:


> "Eneuel Leszek Ciszewski" esrl77$5tb$1


> > Znam ludzi, którzy przed kilkunastu latu (bliżej dwudziestu) nie


Dawno, dawno. Wtedy to dyski rzęziły, hej :)
Eneuel Leszek (10.03.2007, 03:16)
"Saiko Kila" 1nnvzik9578n8.dlg

> > Moje dyski Seagate pracują prawie ciągle (czasami wyłączam, ale
> > bardzo rzadko) i po ponad 21 tysiącach i 23 tysiącach godzin nie
> > widać kłopotów. (ani w SMARTcie nie widać, ani w realu)


> Moje też, ale... nie masz reallocated sectors?


Właśnie rzuciłem okiem do SMARTowego programu.
Jeden z dysków pracuje dokładnie 0x5aa0 godzin,
czyli 23 200, a to przypomina moją datę urodzin. :)

W jednym mam 0/zero takich sektorów, w drugim 8/osiem.
Ten z ośmioma pracuje więcej lat, ale mniej :) godzin,
bo jest głośniejszy, więc gdy mogłem -- nie uruchamiałem
go. Od ponad dwóch lat pracują oba. Jeden ma owe 23200,
drugi 21397 godzin na liczniku.

W jednym mam CRC errory -- 0x188FB, czyli 100603.
To ponoć pamiątka po porwanej tasiemce sprzed kilku laty.
Dysk pracował, ale czasami trzeba było mu ręcznie pomagać.
Brakowało mi pieniędzy na wszystko, więc żałowałem nawet
na nową tasiemkę. :) Ale to nie ten ma owe 8/osiem RS. :)
Ten z 8 RS ma 4 CRCE.

Włączane były 155 i 117 razy. Jeden kupiłem latem 2003, drugi
dostałem nieco (?około roku?) wcześniej w zamian za padającego
wciąż DTLA IBMa, któremu było u mnie zbyt gorąco. ;) Pierwszy
ma 80 GB, drugi 60 GB. Drugi jest głośny, gdy nie jest włączony
-- komputera prawie nie słychać. Bywało tak, że włączałem ;)
włączony komputer. Teraz trochę słychać ten drugi dysk, poza
tym mam wiatrak na CPU świecący jak choinka -- był najtańszy,
więc kupiłem i dopiero tuż przed podłączeniem zauważyłem, że
ma LEDki na swym pokładzie. :) Nawet na 5 V w pokoju jest
niemal jasno ;) od czterech LEDek. :) Nominalnie powinno
być rzecz jasna 12 V. Wszystkie (teraz 3/trzy) wentylatory
pracują u mnie na 5 V, i wszystkie mają po 8/osiem cm.
Na slotowym CPU (Athlon 500 MHz) nieco ;) wystaje poza
radiator. :) Grafika była kiedyś chłodzona takimi dwoma
(jeden był pod kartą, drugi nad) ale któryś się zatrzymał
i jakiś czas później (gdy już pracowały obydwa) karta padła.
Teraz mam tylko jeden (80 mm) do grafiki -- nad kartą.
Poza HDD -- temperatur nie mierzę od kilku lat. Komputer
pracuje bez obudowy, co mu ujmuje średnio po 10 (sic!)
stopni Celsjusza. Przykręcenie sanek z dyskami obniżyło
ich ciepłotę ;) też o kilka stopni. Przegrzewane Barracudy
zatrzymują się. W DTLA IBMa siadały tablice partycji. Dane
po padzie niby były niemal kompletne, ale... ;) Miał coś
koło 45 MB. Wymieniono mi go na 60 GB Barracudę. Bodajże IV.

IBMa kupiłem chyba latem 2001, może wiosną 201 -- nie pamiętam.
Poza nim nic z HDD nie padło w moich rękach, a miałem tego
sporo. Od 20 MB po Barracudy, które mam teraz. Jeden z dysków
(miał 40 MB) początkowo krzyżował :) pliki, ale po kilku
miesiącach mu przeszło i pracował jeszcze kilka lat. Później
go oddałem i dostałem rasowego Quantuma 80 MB z komputera HP,
do którego kupiłem u Chlebowskiego IBMa z baśniowej serii.
Miał magnetorezystywne głowice czytające -- wówczas absolutnie
nowatorskie, dziś stosowane chyba jako jedyne czytające. :)
Dzięki unikalnej 9na tamte czasy budowie) był dosłownie błyskiem
na rynku HDD. :) Nie pamiętam pojemności -- być może aż 512 MB.
Komputer HP należał do mego ówczesnego szefa, który uważał mnie
za głąba, firmę HP za jakąś garażową, a baśniowe dyski IBMa za
głupotę, która miała paść po 100 godzinach pracy... Wówczas IBM
był/stawał_się niekwestionowanym liderem wśród producentów HDD,
nawet WD budował dyski na jego licencjach. Passa trwała aż do
tragicznych dni DTLA, po których OBM nie odzyskał ani zaufania
klientów, ani tym bardziej swej pozycji...

W kilka lat później flagowy Raptor WD odbił (straszliwym kosztem)
utracone pozycje WD, a nieco wcześniej pierwsze Barracudy PATAlogiczne
Seagate zgarniały rynki wymagającej klienteli, po której Seagate nie
tylko począł odbijać straty xIDE lat minionych, ale nawet odkupywać
wypączkowane i niezależne firmy -- na przykład kultowego Maxtora,
który z jednej strony swego czasu zbierał najlepsze recenzje,
a z przeciwnej miał niesamowitego pecha, porównywalnego
z pechem WD, który musiał płacić za cudze błędy...

Miejmy nadzieję, że już niebawem na rynku pozostaną (wzorem
lat minionych) tylko WD i Segate. :) (aby nie konkurować ze
sobą, lecz żyć w niezrozumiałej symbiozie)

-=-

Mojemu ex-szefowi (defraudantowi uczelnianych pieniedzy) kupiłem
komputer i drukarkę HP (w czasach składaków) i w chwili konania
DEC -- jej PeCeta... I HP, i DECą ;) mój ex-szef pogardził. :)
Pogardził i mną -- skazując mnie na głodową śmierć. Człwiek ten
jest kryminalistą -- ponoc politycznym, ale w Matce Króli jest
ciekawa wzmianka o tym, że komuch gnębiły swoich, nie obcych. :)

W gnębieniu mnie pomagali duchowni Kościoła rzymskokatolickiego,
którym HOJNIE płaciłem, gdy byłem nieco bogatszy. Umarłem (z głodu)
nie ja, lecz ich honorowy prałat papieski (mój proboszcz) i ich
(ponoć i mój) papież (na 2 godziny i 23 minuty przed zbawczym
świętem, które ustanawiał prze niemal całe swoje życie) oraz
ich (duchowe) dzieci (w płomieniach luksusowego autokaru) po
których rozpaczano w kościołach Białegostoku przez wiele miesięcy...

-- Śmierć w płomieniach miała miejsce w przededniu obiecanego
mi, ale niedotrzymanego przyjęcia mnie do pracy.

-- Papież umierając upamiętania w swej śmierci godzinie moją
datę urodzin. Złośliwi ;) mi powiedzieli, że za złamanie
mego II palca zapłacił chorobą, a za to, że palec ów nie
zrósł się poprawnie -- papiez ów zmarł. :) W taki sposób
przyporządkowano wiele przeżyć papieża do moich strat. :)

W czasie 105 pielgrzymki (do kórej nie doszło z powodu złego
stanu zdrowia papieża) mój ówczesny proboszcz miał papieżowi
przedstawić firmę, któa kosztem najbiedniejszych (czyli
pałacących podatki) miała wspierać ,,Kościół''. Aby firma
owa istniała, trzeba było oderwac mnie od wszystkich ludzi,
których znałem, aby udaremnić mi podjęcie pracy zarobkowej.

Zapędy duchownych ostudziły dopiero płomienie wspomnianego
autokaru, ale ja nadal jestem bezrobotny i samotny, choć
żyje mi sie coraz lżej i lepiej.

SMARTowe RS ;) (8 i 0) oraz POHC (ponad 23 tysięcy i ponad
21 tysiące) można zweryfikować Resztę informacji też. :)
Można wierzyć, można nie wierzyć. :)

Jestem Królewskim Elfem -- Dzieckiem śmierci, nie jakimś
bzdurnym demonem!!! Dzieckiem Szczęścia, Dzieckiem Radości...
Byłem uważany/nazywany Księciem Arkedocji, ale owa kwitnąca
Kraina Rozumu i Miłości -- nie upomniała się o mnie, gdy
głodowałem, dlatego chyba z tego tytuły muszę zrezygnować. :)

A teraz nie do Ciebie, choć i Ty możesz czytać:

Nie będzie za tydzień mnie w Stolicy na automatyce,
bo nie mam (na podróże -- nawet tak bliskie) pieniędzy. :)

Podobne wątki