znaczacy > misc.* > misc.elektronika

Mateusz Viste (18.02.2020, 13:40)
2020-02-13 o 00:48 +0100, Mateusz Viste napisa?:
> Niestety nie znalaz?em dokumentacji tego programu, tylko go?? binark?.
> Program zajmuje 1184 bajtów pami?ci - wliczaj?c w to obs?ug?
> klawiatury.


Po dalszych pracach wykopaliskowych uda?o mi si? zlokalizowa?
pe?niejsz? wersj? programu "ogonki" - tj. z oryginaln? dokumentacj?.
Poni?ej wklejam cz??? o której wspomina?em (ta, co to zrobi?a na mnie
wra?enie wiele lat temu).

W 1991, nieod?a?owany Andrzej Gróbel pisa? tak:
> Program nie przechowuje w pami?ci generatorów znaków tylkosame znaki
> diakrytyczne tj. ogonki, kreski, kropki etc. Znaki te s? wspólne dla
> wszystkich generatorów (8x8, 8x14, 9x14, 8x16, 9x16) dzi?ki stosowaniu
> odpowiednich korekcji przy nak?adaniu ich na litery ?aci?skie. Dzi?ki
> takiemu rozwi?zaniu oraz wykorzystaniu jako obszar danych fragmentu
> PSP uda?o si? wielko?? rezydenta ograniczy? do 1152 bajtów"


Je?li kto interesuje si? archeologi?, to tutaj link pod którym uda?o mi
si? odnale?? ten znakomity zasób:



Mateusz
Jarosław Sokołowski (18.02.2020, 15:41)
Pan Mateusz Viste napisał:

> Po dalszych pracach wykopaliskowych udało mi się zlokalizować
> pełniejszą wersję programu "ogonki" - tj. z oryginalną dokumentacją.
> Poniżej wklejam część o której wspominałem (ta, co to zrobiła na mnie
> wrażenie wiele lat temu).
> W 1991, nieodżałowany Andrzej Gróbel pisał tak:


On był Górbiel jednak.

> Jeśli kto interesuje się archeologią, to tutaj link pod którym udało mi
> się odnaleźć ten znakomity zasób:
>


Ja przy pracach wykopaliskowych związanych z tym wątkiem dotarłem do
warstwy zawierającej pakiet "polonica" w wersji oryginalnej. Czyli
jest archiwum ARJ podzielone na 5 kawałków wielkości dyskietki 360 kB.
Po rozpakowaniu wylazły z wnętrza 244 pliki o dacie 28 grudnia 1993.
Więc jest to późny neolit, właściwie schyłek epoki, w której jakieś
polonizowanie było potrzebne. Ale pamiętam skąd toto u mnie się wzięło.
Dostałem od księgowej, a księgowi to mocno zachowawcze środowisko.

Jest opis POCZYTAJ.DOC, w którym piszą, że można tym sobie obrobić
klawiaturę, monitor oraz drukarkę. Do wszystkiego dedykowane pliki
EXE, część rezydentnych. Rezydentne zapewne do tego, by móc obsłużyć
te drukarki, które nie mają możliwości wymiany całego zestawu 256
znaków (jak ten nieszczęzny epson fx-800). I chyba też po to, aby
móc definicje odświeżać w przypadku wyłączenia drukarki.

Jest też obsługa drukarek laserowych. I tak na przykład plik HP-4L.EXE
ma długość 3202 bajty -- domyślam się, że po prostu wysyła sekwencję
wyboru jednego z wbudowanych fontów. Jak pamiętam, to określa się
stopień pisma, jego gęstość (znaki na cal) i stronę kodową. Wbudowane
fonty mają litery łacińskie ze wszystkimi przyległościami, cyrylicę
oraz grekę. W Tbilisi już by musieli załadować swoje literki z pliku,
co też specjalnie kłopotliwe nie jest. Krojów kilkanaście, a może
więcej, bardzo dobrze dopracowene. Tyle że nigdy nie ma okazji ich
oglądać. Ja się tym pobawiłem raz, z okazji poznawania nowej drukarki
laserowej. Fajnie było, wszystko ładnie i po polsku. Ale akurat czasy
"wierszowego" podejścia do drukowania się kończyły.

PCL to w sumie niezły język opisu strony -- najlepszy dowód, że w
niezmienionej formie używany jest do dzisiaj, w zasadzie w każdej
niepostscriptowej drukarce HP.

To tyle z badań in vitro, bo na in vivo w tej chwili nie mam warunków.
W razie czego mogę przekazać obiekt do badań w zaprzyjaźnionym
laboratorium.

Jarek
Mateusz Viste (18.02.2020, 16:41)
2020-02-18 o 14:41 +0100, Jaros?aw Soko?owski napisa?:
> On by? Górbiel jednak.


Ale wtopa. Od kilku dni szukam go po internecie, w my?lach powtarzaj?c
"Andrzej, Andrzej, gdzie? ja Ci? znajd? po tylu latach", a tutaj
wklepa?em bez zastanowienia... Troch? wstyd.

> Ja przy pracach wykopaliskowych zwi?zanych z tym w?tkiem dotar?em do
> warstwy zawieraj?cej pakiet "polonica" w wersji oryginalnej. Czyli
> jest archiwum ARJ


Mmmm, ARJ. Widz? kolega te? koneser.

> Po rozpakowaniu wylaz?y z wn?trza 244 pliki o dacie 28 grudnia 1993.
> Wi?c jest to pó?ny neolit, w?a?ciwie schy?ek epoki, w której jakie?
> polonizowanie by?o potrzebne.


Bo ja wiem? DOS w zasadzie zaprzesta? panowania dopiero po 1995, za
spraw? ofensywnej operacji "Chicago". Co prawda ju? wcze?niej system
operacyjny MS-DOS wspiera? polskie szlaczki bez potrzeby dodatkowych
narz?dzi, ale robi? to jednak w do?? k?opotliwy (nie-mazowszany)
sposób. Dzi? rozumiem dlaczego tak robi?, ambitnie próbuj?c da?
mo?liwo?? klepania kilku-j?zykowych tekstów, ale wówczas du?o
wa?niejsze by?o dla mnie zachowanie semigrafiki, wi?c zastanawia?em si?
niejednokrotnie dlaczego William w tak z?o?liwy sposób spaskudzi? nam
kodowanie.

> (jak ten nieszcz?zny epson fx-800)


On by? LX-800 jednak.

> PCL to w sumie niez?y j?zyk opisu strony -- najlepszy dowód, ?e w
> niezmienionej formie u?ywany jest do dzisiaj


Czy tak znów niezmienionej? Kiedy ostatni raz walczy?em z drukark?,
mia?em do wyboru kilka wersji: PCL5, PCL5e, 5c, 6... Metod? prób i
b??dów dobra?em co? dzia?aj?cego, ale przy innym dialekcie ni? ten
jeden dzia?aj?cy, drukarka albo drukowa?a byle co, albo si? ca?kiem
zawiesza?a. A by?a to jaka? laserówka z okolic lat 2000- chyba
Lexmark.

> W razie czego mog? przekaza? obiekt do bada? w zaprzyja?nionym
> laboratorium.


Ch?tnie poogl?da?bym te materia?y, a i mo?e wstawi?bym je w jakiej?
formie na ?wiatow? sie?, dla przysz?ych pokole? archeologów.

Mateusz
Jarosław Sokołowski (18.02.2020, 17:52)
Pan Mateusz Viste napisał:

> Ale wtopa. Od kilku dni szukam go po internecie, w myślach powtarzając
> "Andrzej, Andrzej, gdzież ja Cię znajdę po tylu latach", a tutaj
> wklepałem bez zastanowienia... Trochę wstyd.
> Mmmm, ARJ. Widzę kolega też koneser.


E tam koneser. Pliki przeleżały z górą ćwierć wieku w spakowanej formie.
ARJ nie miałem, więc doaptowałem. W środku dokumentacja zakodowana rzecz
jasna po dosowemu. Przypomniałem sobie, że mam gdzieś skrypt do traslacji,
znającey te wszystkie mazovie i dehaeny. Patrzę do środka -- autorem jest
Andrzej Górbiel.

> Bo ja wiem? DOS w zasadzie zaprzestał panowania dopiero po 1995, za
> sprawą ofensywnej operacji "Chicago". Co prawda już wcześniej system
> operacyjny MS-DOS wspierał polskie szlaczki bez potrzeby dodatkowych
> narzędzi, ale robił to jednak w dość kłopotliwy (nie-mazowszany)
> sposób. Dziś rozumiem dlaczego tak robił, ambitnie próbując dać
> możliwość klepania kilku-językowych tekstów, ale wówczas dużo
> ważniejsze było dla mnie zachowanie semigrafiki, więc zastanawiałem
> się niejednokrotnie dlaczego William w tak złośliwy sposób spaskudził
> nam kodowanie.


Ja już powiedzmy od 1990 roku, a może i wcześniej, nie odczuwałem
żadnych dolegliwości związanych z kodowaniem DOS. Nawet jak trzeba
było na raz używać wielu "standardów", to jakoś dawało się wcisnąć
gdzieś filtr, który robił ponwersję w locie.

Sposób rozmieszczenia krzaczków może komuś się podobać albo nie,
ale jednak z technicznego punktu widzenia wszystko zostało dobrze
zinternacjonalizowane. Teraz ze zduminiem czytam, że ktoś pracowicie
dziergał bitmapowe fonty do drukarki laserowej (to nie jest uwaga
personalna -- po prostu zauważam, jak brak dostępu do informacji
może utrudnić życie). W każdym razie drukarki laserowe (chyba że
Cannon lbp-8) same w sobie świetnie drukują rozmaitymi fontam (też
skalowanymi) w dowolnym kodowaniu. I to w sposób maksymalnie wygodny
dla programisty.

> Czy tak znów niezmienionej? Kiedy ostatni raz walczyłem z drukarką,
> miałem do wyboru kilka wersji: PCL5, PCL5e, 5c, 6... Metodą prób i
> błędów dobrałem coś działającego, ale przy innym dialekcie niż ten
> jeden działający, drukarka albo drukowała byle co, albo się całkiem
> zawieszała. A była to jakaś laserówka z okolic lat 2000 - chyba
> Lexmark.


Zawsze mnie przestrzegali przed używaniem klonów. Rozumiem, że ta
walka to dobór jednego ze sterowników dostępnych z jakimś podejrzanym
systemem. Przed podejrzanymi systemami to mnie nawet przestrzegać
nie trzeba. A sam PCL jest dla mnie czytelny i zrozumiały. Gdybym
dzisiaj miał napisać program metodami oldskulowymi, czyli obywając
się bez zewnętrznego wsparcia systemu -- to bym bez trudu drukował
co tylko zapragnę.

>> W razie czego mogę przekazać obiekt do badań w zaprzyjaźnionym
>> laboratorium.

> Chętnie pooglądałbym te materiały, a i może wstawiłbym je w jakiejś
> formie na światową sieć, dla przyszłych pokoleń archeologów.


Nie wiem czy to nie jakiś arcykomercyjny produkt, bo wygląda dość
porządnie. Ale autor jest podpisany -- i znany guglowi.
Piotr Wyderski (07.03.2020, 03:13)
Paweł Pawłowicz wrote:

> Trzeba przyznać Angolom, że ich gramatyka jest bardzo logiczna.


Ale dramatycznie przekombinowana celem obsługi rzadkich w praktyce
przypadków użycia. Czasu przyszłego w czasie zaprzeszłym ciągłym w
stronie biernej, to kiedy ostatnio używałeś? A jest i znać trzeba. :-)

U nas sobie nikt pierdołami w stylu "chciałbym powiedzieć, że kiedyś
wydawało mi się, że do przyszłego czwartku o 16:00 coś będzie wykonywane
od 4 godzin" głowy nie zaprząta i to uważam za właściwe podejście. A ci
biedni ludzie muszą jechać z potworkami w stylu by Friday noon the part
would have been being soldered for 3 hours. Owszem, lingwistycznie to
jest absolutnie logiczne dopełnienie całości, ale... *naprawdę* musimy
po to wprowadzać cztery dedykowane czasy?

> i zlikwidowali kretynizm "pismo sobie, a wymowa sobie"


To chyba w każdym języku tak masz, tylko w ojczystym nie zauważasz.
Ale odmienne sposoby wymawiania tak samo zapisanego słowa w zależności
od jego znaczenia, to chyba tylko oni. Choćby głupie "wind" -- chcesz
coś nawinąć, czy pójść na spacer? :-)

Z trzeciej strony, odpowiednika "Dearest creature in creation" po polsku
nie znam. :-)



Pozdrawiam, Piotr
Piotr Wyderski (07.03.2020, 03:28)
Jarosław Sokołowski wrote:

> Tylko jak ten "kretynizm" zlikwidować? Wrócić do wymowy sprzed (w sumie
> niewielu) wieków?


Tylko uważaj, bo jak już wracać, to konsekwentnie i Ci wrócą przypadki
gramatyczne i kilka równoległych regularnych form tworzenia form
czasownikowych, które dzisiaj są nazywane nieregularnymi i wystarczy je
bezmyślnie wkuć -- niecałe 700 tego jest. Nie Chcesz Tego.

> Ten rozjazd wymowy z pisownią jest dość świażą sprawą.


Tylko ta wymowa dość często jest kontekstowa i do tego regionalna, co
chcesz z tym zrobić? Zapisywać wszystko ipą? To się londyńczyk "nie
dopisze" z panem z Manchesteru, na ten przykład. :-)

> Jedną z ważniejszych zalet angielskiego jako języka uniwersalnego jest
> słownictwo oparte o powszechnie znane rdzenie łacińskie, romańskie,
> greckie. Tyle że mocno zniekształcone w wymowie.


I z wynikającymi stąd nieregularnymi formami liczby mnogiej w pakiecie.
Zaletą tego bym nie nazwał. Z drugiej strony lepsze to, niż wołanie na
kałacha balistilla machinalis.

Pozdrawiam, Piotr

Podobne wątki