znaczacy > sci.* > sci.medycyna

RobertSA (20.02.2005, 16:39)
cv9thr$1hs$1,
casus <chelsey>:

> 3. W zwiazku z tym sam zastanowilbym sie nad konsultacja innego
> okulisty, najlepiej zajmujacego sie glownie leczeniem dzieci ( np
> poradnia leczenia zeza, tam sa zawsze najlepsi specjalisci z
> okulistyki dzieciecej ), abys miala maksymalna pewnosc diagnostyki i
> leczenia.


To moze sprobuj (to do Ani) na Spornej, tam przyjmuja na NFZ okulisci
dzieciecy z Krysiewicza.
Ale jak bylem tam raz (u laryngologa), to widzialem spore kolejki :(
BlackMoon (21.02.2005, 16:10)
czytaj i wyciągaj odpowiednie wnioski:

1. gdzie napisałem, że byłem w Fielmanie w niemczech?
2. w którym momencie zasugerowałem wyjazd za granicę (porównuję poziom...
niestety tylko raz zdarzyło mi się w polsce przejść aż tak dokładne badanie)

3. sugeruję firmę w polsce, o której wiem, że badają za friko wzrok...
BlackMoon (21.02.2005, 16:13)
> nawet nie wiesz, czy rozmawial (bo sie pytasz o to).....ale zdazyles nazwac
> go tumanem.....niezly poziom inteligencji......


inteligencja to umiejętność radzenia sobie z problemem. W Twoim przypadku
użyte słownictwo świadczy o nieuctwie (lub nieumiejętności zastosowania
prawidłowej nazwy na określone zjawisko). Owszem, można to nazwać chamstwem,
tak, zgadzam się, nieokrzesaniem.... ale umiejętnie.
casus (21.02.2005, 20:06)
> > nawet nie wiesz, czy rozmawial (bo sie pytasz o to).....ale zdazyles
> nazwac
> > go tumanem.....niezly poziom inteligencji......

> inteligencja to umiejętność radzenia sobie z problemem. W Twoim przypadku
> użyte słownictwo świadczy o nieuctwie (lub nieumiejętności zastosowania
> prawidłowej nazwy na określone zjawisko). Owszem, można to nazwać chamstwem,
> tak, zgadzam się, nieokrzesaniem.... ale umiejętnie.


Definicja inteligencji jest zupelnie inna, ale to nie na temat. Rowniez
definicja nieuctwa jest inna, pomijam, ze Twoje rozumowanie jest bledne,
zwlaszcza, ze nie potrafisz odczytywac intencji autora. Na dodatek nie wiem,
co nazywasz chamstwem, bo jakos to zdanie nie trzyma sie kupy z reszta
Twojej wypowiedzi, jakos napisales bez ladu i skladu. Moge domniemywac,
analizujac gramatyke i skladnie, ze zrownujesz nieuctwo do chamsta i
nieokrzesania i kierujesz w moja strone. Bo tylko tak mi wychodzi. Czy to
chcial autor napisac?

casus
BlackMoon (21.02.2005, 21:31)
akurat w swoją... czytaj i naucz się wyciągać wnioski... ponoć 80 %
Polaków to wtórni analfabeci... czyżbyś nie rozumiał, tego co czytasz?
BlackMoon (21.02.2005, 21:39)
Użytkownik "casus" <chelsey> napisał w wiadomości
news:gji1
>> > nawet nie wiesz, czy rozmawial (bo sie pytasz o to).....ale zdazyles

>> nazwac
>> > go tumanem.....niezly poziom inteligencji......

>> inteligencja to umiejętność radzenia sobie z problemem. >


> Definicja inteligencji jest zupelnie inna,


Naprawdę?
Inteligencja to ogólna zdolność adaptacji do nowych warunków i wykonywania
nowych zadań (Stern)
(nie podałem wcześniej definicji, tylko ogólne określenie, ale pewnie nie
zauważyłeś... myślę, iż poprzednia wersja i obecna mają wiele wspólnego)
BlackMoon (21.02.2005, 21:42)
poza tym:
Inteligencja to zdolność rozwiązywania problemów (Piaget)

:) miłego dnia.

a poza tym EOF. czas spędzony....

...reszta jest znana i nie chcę zaczynać nowego wątku
casus (21.02.2005, 22:30)
> akurat w swoją... czytaj i naucz się wyciągać wnioski... ponoć 80 %
> Polaków to wtórni analfabeci... czyżbyś nie rozumiał, tego co czytasz?


mialem raczej obawy o Ciebie, i nie dotyczace jedynie tego co czytasz, ale
rowniez co piszesz.

EOT

casus
casus (21.02.2005, 22:31)
> >> > nawet nie wiesz, czy rozmawial (bo sie pytasz o to).....ale
> zdazyles
> Naprawdę?
> Inteligencja to ogólna zdolność adaptacji do nowych warunków i wykonywania
> nowych zadań (Stern)
> (nie podałem wcześniej definicji, tylko ogólne określenie, ale pewnie nie
> zauważyłeś... myślę, iż poprzednia wersja i obecna mają wiele wspólnego)


coz, skoro nie widzisz roznicy.....to ja passe....i ubolewam nad Toba...

casus
casus (21.02.2005, 22:31)
> poza tym:
> Inteligencja to zdolność rozwiązywania problemów (Piaget)
> :) miłego dnia.
> a poza tym EOF. czas spędzony....
> ...reszta jest znana i nie chcę zaczynać nowego wątku


dokladnie
casus
PAweł (21.02.2005, 23:30)
casus wrote:
(...)

.. Mozesz oczywiscie zapytac, co zrobilbym,
> gdybym byl tym drugim okulista a dowody mialbym jednoznaczne, ze
> zrobil cos zle. Otoz naprawilbym blad za niego, zadzwonil i umowil
> sie z nim na kawe i przedstawil mu przypadek, przedyskutowal
> wysluchujac jego racje. Taka forma przedyskutowania problemu
> przynioslaby pouczenie, gdzie sie zrobilo blad i nauke, aby np przy
> takich objawach lub badaniach oceniac i leczyc wg sztuki medycznej.
> Natomiast czy moj kolega zwrocilby sie do pacjenta, uznajac swoj
> blad, i zechcialby wyrownac szkody wynikle z popelnionego bledu to
> juz pozostawiam jego etyce i sumieniu.


A jesli kolega lekarz upierałby się przy swoim to (w najlepszym przypadku)
pozostawiłbyś kieszeni pacjenta, a w najgorszym stawką byłoby jego zdrowie,
albo i zycie nawet:(
No, ale chora solidarność zawodowa nade wszystko:(

> Solidarnosc solidarnoscia, etyka etyka. Nas obowiazuje kodeks etyki
> lekarskiej, ktorego np nie maja inne korporacje. To jedna strona
> medalu. To, ze dobro pacjenta jest najwazniejsze jest oczywiste i
> niepodwazalne, ale nie musi ono byc brane przez pryzmat "plucia" na
> innego lekarza.


Jakie plucie,- chodzi o proste stwierdzenie, że poprzednik wg nas popełnił
błąd, nie zgadzasz się z jego zdaniem, uważasz, ze jego diagnoza/terapia
jest błędna i wg Ciebie w trosce o pacjenta nalezy ja natychmiast przerwać.
No, ale jak obszernie piszesz, tego nie chcesz robić, uważasz to za
niewłaściwe, bo podrywa to autorytet kolegi i niezgodne jest z etyką:(

Jesli masz jednoznaczne
[..]
> ps: i na zakonczenie - nie zmienilem zdania, ze okulista nr 2 nie
> powinien byl bez zadnych konkretnych dowodow osadzic i nazwac swojego
> poprzednika tak, jak go okreslil (wg tego co napisalas).


Czyli dopuszczasz mozliwość, że lekarz popełnił błąd, źle leczył, ale
wzdragasz się przed nazwaniem przed pacjentem rzeczy po imieniu i
poinformowaniem go o tym fakcie (bo niby skąd miałby pacjent wiedziec bez
tego o tym, że ma podstawy do dochodzenia swoich strat)

Jestem przerażony, że lekarz już młodszego pokolenia ma takie konserwatywne
w złym rozumieniu tego słowa poglądy i co gorsza zapewne je praktykuje. To
jest niedobra nasza tradycja, że pacjent ma być bezwolnym podmiotem, na
którym wszystko lepiej wiedzący lekarze praktykują, bez prawa postronnych do
krytyki, swoją tajemna sztukę. Stąd tak liczne pytania, nawet na tej grupie,
a to o wytłumaczenie łacińskiego rozpoznania, tak jakby psim obowiązkiem
lekarza (excuse le mot) i to prawnie zapisanym, nie jest o tym powiadomic
pacjenta i wyczerpująco wyjaśnić mu konsekwencje tego i opcje leczenia!, A
to dalej opowieści o rozmaitych zaniedbaniach, itp., a to znów o
zwyczajowych, a praktykowanych przywilejach.
Lekarze, przy całym szacunku dla ich pracy (tak jak i szacunku winnym każdej
innej pożytecznej pracy) winni pamiętac, że wypełniaja jednak zawód w pewnym
sensie usługowy,- tylko i aż mają za wynagrodzeniem leczyc ludzi a nie
udawac szamanów.
BlackMoon (22.02.2005, 00:06)
jeśli chcesz prostowac ludzi, to trzba było zostać księdzem...
BlackMoon (22.02.2005, 00:08)
Może i masz po części rację, ale twoja wypowiedź zmierza do jednego:

moj poprzednik (a niech tam, w duchu pomyślę jaki to kretyn) popełnił
błąd... więc ja cichutko go naprawię, aby nie było afery, swoje pomyślę i
zyskam klienta (pacjenta).

*myślenie troszkę na wprost, ale za to skuteczne...
BlackMoon (22.02.2005, 00:10)
Współczuję Twoim pacjentom, nie umiesz przyznać sie do błędu... mam
nadzieję iż będziesz umiał zweryfikowac swoje diagnozy. Poza tym jestes
tendencyjny i bronisz lekarzy. Sam należe do kasty... i co... nie uważam,
aby wszyscy byli ok. jest wielu konowałów i z tym należy walczyć.

TO JUŻ NAPRAWDĘ EOF
casus (22.02.2005, 19:58)
> Współczuję Twoim pacjentom, nie umiesz przyznać sie do błędu... mam
> nadzieję iż będziesz umiał zweryfikowac swoje diagnozy. Poza tym jestes
> tendencyjny i bronisz lekarzy. Sam należe do kasty... i co... nie uważam,
> aby wszyscy byli ok. jest wielu konowałów i z tym należy walczyć.
> TO JUŻ NAPRAWDĘ EOF


Nigdy nie twierdzilem, ze wszyscy sa nieomylni, albo ze nie ma lakarzy
gorszych lub lepszych. Ale nigdy nikogo nie oceniam bez konkretnych dowodow,
co w spoleczenstwie jest popularne i bardzo chetnie robione. Wystarczy
spojrzec chociazby na Twoje slowa.
Co do moich kwalifikacji itd, itp. ja sie wypowiadac nie bede, o swoich
pacjentow sie nie martwie. Ty z reszta o mnie i o moich pacjentach nie
mozesz nic powiedziec i raczej tego nie probuj, bo nie masz o tym wiedzy i
cokolwiek napiszesz zabrzmi przynajmniej kompromitujaco. Tak wiec popieram
EOT.

casus

Podobne wątki