znaczacy > sci.* > sci.medycyna

casus (22.02.2005, 20:29)
> . Mozesz oczywiscie zapytac, co zrobilbym,
> A jesli kolega lekarz upierałby się przy swoim to (w najlepszym przypadku)
> pozostawiłbyś kieszeni pacjenta, a w najgorszym stawką byłoby jego zdrowie,
> albo i zycie nawet:(
> No, ale chora solidarność zawodowa nade wszystko:(


Nic takiego nie napisalem - rozmawiamy o naruszeniu prawa czy o dochodzeniu
do prawdy? Jak napisalem - to jest sprawa jego sumienia i jego stosunku
prawnego pomiedzy jego bylym pacjentem a nim. A moja rola nie jest bycie
sedzia, bo od tego sa sady powszechne i sady lekarskie. Mozesz byc pewny, ze
jezeli spotkalbym sie z jednoznacznymi i niepodwazalnymi dowodami na
spowodowanie zagrozenia na zdrowiu lub wyrzadzeniu krzywdy poprzez bledne
leczenie sam zlozylbym wniosek o popelnieniu przestepstwa. Znam granice
prawa i obowiazki obywatelskie. Ale powtarzam - jednoznaczne i
przekonywujace dowody MUSZA BYC. Wg tego, co bylo napisane w konkretnym
przypadku - takowych NIE BYLO.

> Jakie plucie,- chodzi o proste stwierdzenie, że poprzednik wg nas popełnił
> błąd, nie zgadzasz się z jego zdaniem, uważasz, ze jego diagnoza/terapia
> jest błędna i wg Ciebie w trosce o pacjenta nalezy ja natychmiast przerwać.
> No, ale jak obszernie piszesz, tego nie chcesz robić, uważasz to za
> niewłaściwe, bo podrywa to autorytet kolegi i niezgodne jest z etyką:(


Znowu nie zrozumiales - napisalem, ze jezeli wg mnie w danej chwili
konieczne jest zmienienie leczenia to to zawsze wykonam dla dobra pacjenta.
Nie wkladaj w moje usta rzeczy, ktore nie napisalem. A co do plucia -
stwierdzenie, ze inny lekarz jest niedouczony, glupi, czy inne epitety bez
jednoznacznych dowodow JEST pluciem i naruszeniem etyki. Niestety w naszym
spoleczenstwie jest coraz wieksza tendencja mowienia o innych z uzyciem
slownictwa conajmniej malokulturalnego - wystarczy brac przyklad z gory i
posuchac wystapien w sejmie i poza nim i najczesciej bez konkretnych dowodow
potwierdzajacych racje owych piewcow. A od tego uczy sie i mlodziez. Coz,
swiat sie zmienia i czesc ludzi obniza swoj poziom do poziomu kratki
sciekowej.

> Jesli masz jednoznaczne
> Czyli dopuszczasz mozliwość, że lekarz popełnił błąd, źle leczył, ale
> wzdragasz się przed nazwaniem przed pacjentem rzeczy po imieniu i
> poinformowaniem go o tym fakcie (bo niby skąd miałby pacjent wiedziec bez
> tego o tym, że ma podstawy do dochodzenia swoich strat)


Jak mozliwe, ze przeczytales analize faktow dokonanych przez okulistow nr 1
i 2, to w koncowym zdaniu stwierdzilem, ze prawdopodobnie ani jeden ani
drugi nie wykonali wszystkiego tak jak powinni byli zrobic. Ale sa to tylko
stwierdzenia na podstawie opisu rodzica pacjenta, i tylko mozna
poteorytyzowac. I niezaleznie, gdzie by sie stalo brak jednoznacznych
dowodow na popelnienie bledu przez ktoregokolweik z nich . Powtarzam - brak
JEDNOZNACZNYCH dowodow - stad naruszeniem etyki jest obrzucenie epitetami
swojego kolegi lekarza. A od dojscia do prawdy jest tutaj conajmniej sad
lekarski, do ktorego o rozwiazanie problemu zawsze pacjent ma prawo .

> Jestem przerażony, że lekarz już młodszego pokolenia ma takie konserwatywne
> w złym rozumieniu tego słowa poglądy i co gorsza zapewne je praktykuje.


Nie rozumiem, co nazywasz konserwatywnym podejsciem, a zwlaszcza poglady w
zlym rozumieniu. Pomijam fakt, ze dyskusja nie polega na tym, ze osadza sie
( bez konkretnych dowodow ) osobe z ktora sie dyskutuje. Jezeli my
prowadzimy polemike, to zauwaz, ze ja sie nie wypowiadam na tem Twojego
poziomu, ani nie krytykuje go, a jedynie wymieniam z Toba poglady. I jezeli
mamy wlasnie na takim poziomie prowadzic dyskusje, to prosze bardzo.
Natomiast jezeli zaczynasz robic uogonione wycieczki osobiste, to sorry, ale
ja w to nie wchodze. Ponadto stwierdzeniem, ze "co gorsza zapewne je
praktykuje" nie masz zadnych podstaw do takiego pisania na moj temat i
obraziles mnie.

To
> jest niedobra nasza tradycja, że pacjent ma być bezwolnym podmiotem, na
> którym wszystko lepiej wiedzący lekarze praktykują, bez prawa postronnych do
> krytyki, swoją tajemna sztukę.


Klamiesz. Nikt tutaj nie stwierdzil tego co piszesz i badz tak dobry nie
insynuuj przynajmniej mnie, ze takie cos twierdzilem. Na marginesie - prawa
pacjenta sa ogolnie znane, respektowane, pacjent zawsze ma prawo dochodzic
racji i swoich praw. Postronna krytyka zawsze jest wskazana - jezeli sa do
tego podstawy, wtedy jak najbardziej nalezy to czynic. Nie jest sztuka
bronic lekarza, nie jest sztuka jego atakowac. Ale zawsze nalezy miec dowody
na swoje twierdzenia.

Stąd tak liczne pytania, nawet na tej grupie,
> a to o wytłumaczenie łacińskiego rozpoznania, tak jakby psim obowiązkiem
> lekarza (excuse le mot) i to prawnie zapisanym, nie jest o tym powiadomic
> pacjenta i wyczerpująco wyjaśnić mu konsekwencje tego i opcje leczenia!, A
> to dalej opowieści o rozmaitych zaniedbaniach, itp., a to znów o
> zwyczajowych, a praktykowanych przywilejach.
> Lekarze, przy całym szacunku dla ich pracy (tak jak i szacunku winnym każdej
> innej pożytecznej pracy) winni pamiętac, że wypełniaja jednak zawód w pewnym
> sensie usługowy,- tylko i aż mają za wynagrodzeniem leczyc ludzi a nie
> udawac szamanów.
> P


Pytania zawsze beda, bo zawsze spotka sie lepszych lub gorszych lekarzy,
prawnikow, hydraulikow czy tez kierowcow MPK. I zawsze znajdzie sie cos, co
nie zostalo dopowiedziane, zapomniane, pominiete, zawsze znajda sie czarne
owce. Nie ma ludzi bez wad, nie ma ludzi nie popelniajacych bledow. Nalezy o
tym pisac i mowic, nalezy to udowadniac i dochodzic swoich praw. Tylko nie
nalezy osadzac, bez poznania faktow i pochopnie rzucac oskarzenia, bo mozna
komus zrobic krzywde i samemu wyjsc na wiadomo kogo. Na tym powinna polegac
kompetencja wypowiedzi.
Co do uslug - racja, lekarze wykonuja zawod uslugowy. Nie zgadzam sie z
twierdzeniem, ze "az maja za wynagrodzenie leczyc ludzi", bo wynagrodzenie
przysluguje kazdemu za wykonana prace - niezaleznie, czy jest to kwotowo
wysokie, czy skandalizujaco niskie. Medycyna to tez zawod. Ale to juz inny
temat.

casus
casus (22.02.2005, 20:32)
> Może i masz po części rację, ale twoja wypowiedź zmierza do jednego:
> moj poprzednik (a niech tam, w duchu pomyślę jaki to kretyn) popełnił
> błąd... więc ja cichutko go naprawię, aby nie było afery, swoje pomyślę i
> zyskam klienta (pacjenta).
> *myślenie troszkę na wprost, ale za to skuteczne...


jesli nie wiem lub nie jestem przekonany, ze popelnil blad to nie zajme w
tej sprawie stanowiska, gdyz moglbym kogos skrzywdzic. A co do zyskania
pacjenta - tutaj zle rozumujesz. Lekarze na prawde nie musza drugim
"podkradac" pacjentow. Moze robia to czarne owce (zgoda), ale zaden
szanujacy sie lekarz tak nie pomysli i nie zrobi. Tak wiec to myslenie nie
jest takie wprost jak sugerujesz.

casus
PAweł (23.02.2005, 03:44)
casus wrote:
(..)

[..]
> wchodze. Ponadto stwierdzeniem, ze "co gorsza zapewne je praktykuje"
> nie masz zadnych podstaw do takiego pisania na moj temat i obraziles
> mnie.


Jesli czujesz się obrazony to mi przykro i zapewniam, ze nie było to moim
zamiarem.

Jednakże wydaje mi się, że Twoje zarzuty są nieuzasadnione:
1. wbrew temu co piszesz nie osadzam nigdzie Ciebie jako człowieka, a juz
napewno nie bez dowodów. Zająłem krytyczne stanowisko w stosunku do
prezentowanych tu przez Ciebie pogladów, a do tego przecież mam prawo.
2. nigdzie nie wypowiadam się na temat Twojego poziomu, natomiast krytykuję
Twoje niesłuszne moim zdaniem podejście do tzw etyki i korporacyjności
środowiska lekarskiego, które wcześniej tu zaprezentowałeś,
3.O tym, ze postępujesz w swojej praktyce stosownie do swoich przekonan jest
przecież rzeczą oczywistą i sam o tym pisałeś (np. nie wypowiadanie się
krytyczne o kolegach -lekarzach, preferencje w kolejce dla pracowników
służby zdrowia), nie rozumiem więc dlaczego uważasz, że nie mam żadanych
podstaw do takiego pisania, że nie mam prawa o tym pisać, ani tez co w tym
widzisz obraźliwego.
4. Jesli bowiem uznaję niektóre z Twoich poglądów za niesłuszne, to i nic
dziwnego, ze uznaję też postepowanie z nich wynikające za niewłaściwe.

Casusie, mniej emocji, a więcej dystansu i , moze, przemyślenia.

(...)
Ania (23.02.2005, 13:12)
casus wrote:

> Nigdy nie twierdzilem, ze wszyscy sa nieomylni, albo ze nie ma lakarzy
> gorszych lub lepszych. Ale nigdy nikogo nie oceniam bez konkretnych dowodow,
> co w spoleczenstwie jest popularne i bardzo chetnie robione. Wystarczy
> spojrzec chociazby na Twoje slowa.
> Co do moich kwalifikacji itd, itp. ja sie wypowiadac nie bede, o swoich
> pacjentow sie nie martwie. Ty z reszta o mnie i o moich pacjentach nie
> mozesz nic powiedziec i raczej tego nie probuj, bo nie masz o tym wiedzy i
> cokolwiek napiszesz zabrzmi przynajmniej kompromitujaco. Tak wiec popieram
> EOT.
> casus


Casus DZIĘKI że jesteś taki normalny. Podziwiam twoje reakcje.

Ania
casus (23.02.2005, 20:46)
Użytkownik "PAweł" <pgoralsk> napisał w
wiadomości news:dcd1
> casus wrote:
> (..)
> Jesli czujesz się obrazony to mi przykro i zapewniam, ze nie było to moim
> zamiarem.


No to ok:-)

[..]
> dziwnego, ze uznaję też postepowanie z nich wynikające za niewłaściwe.
> Casusie, mniej emocji, a więcej dystansu i , moze, przemyślenia.
> P


Mialo byc EOT, wiec bede sie tego trzymac. Dystans mam, wcale nie emocjonuje
sie dyskusja i uwierz, ze czytam Cie dokladnie i staram zrozumiec. Nie
zgadzam sie z Twoimi pogladami, rowniez z pkt 1, 2 i 3, ale bywam slowny
:-), wiec nie kontynuuje juz dyskusji.

pozdrawiam

casus
casus (23.02.2005, 20:48)
> > Nigdy nie twierdzilem, ze wszyscy sa nieomylni, albo ze nie ma lakarzy
> > gorszych lub lepszych. Ale nigdy nikogo nie oceniam bez konkretnych dowodow,
> > co w spoleczenstwie jest popularne i bardzo chetnie robione. Wystarczy
> > spojrzec chociazby na Twoje slowa.
> > Co do moich kwalifikacji itd, itp. ja sie wypowiadac nie bede, o swoich
> > pacjentow sie nie martwie. Ty z reszta o mnie i o moich pacjentach nie
> > mozesz nic powiedziec i raczej tego nie probuj, bo nie masz o tym wiedzy

i
> > cokolwiek napiszesz zabrzmi przynajmniej kompromitujaco. Tak wiec popieram
> > EOT.
> > casus

> Casus DZIĘKI że jesteś taki normalny. Podziwiam twoje reakcje.
> Ania


;-))) dzieki za mile slowa.

pozdrawiam

casus
psychol z rynsztoka (24.02.2005, 22:41)
Użytkownik Ania napisał:

> casus wrote:
> Casus DZIĘKI że jesteś taki normalny. Podziwiam twoje reakcje.
> Ania

nie bardzo rozumiem te dzięki
nie wiem jakim lekarzem jest casus, nie znam jego kwalifikacji
jednak podejrzewam iż jako człowiek jest bardzo trudny do współżycia
bo:
jest nieobiektywny
jest pewny siebie aż za i swoich racji
nie potrafi przyznać sie do błedu(może nawet tego nie rozumie) takie
zjawisko sie nazywa (klapki na oczach)

ma bardzo wysokie mniemanie o sobie
są ludzie i ludziska

i jeszcze jakiś bełkot o etyce
casus (25.02.2005, 19:35)
> > Casus DZIĘKI że jesteś taki normalny. Podziwiam twoje reakcje.
[..]
> ma bardzo wysokie mniemanie o sobie
> są ludzie i ludziska
> i jeszcze jakiś bełkot o etyce


nie Tobie Ania dziekowala, wiec nie zabieraj glosu. Skoro mnie nie znasz to
nie zabieraj glosu na moj temat, bo cokolwiek napiszesz to Cie kompromituje.
I proponuje - zagladnij do lusterka.
EOT.

casus

ps: tematyka grupy jest medycyna, wiec wycieczki personalne proponuje
skierowac na inna grupe, poniewaz obecnie naruszasz netykiete.
BlackMoon (27.02.2005, 23:37)
Przemyślałem sobie całą naszą rozmowę (wątek) i jest mi wstyd, że dałem
ponieść się emocjom.

W pewnym stopniu podzielam Twoje zdanie, podziwiam sylwetkę i opanowanie.
Przepraszam.

[pewne zadarzenia również przyczyniły się do tych refleksji, przypomniałem
sobie o wątku:)]

Mam nadzieję, iż w przyszłości nasza Współpraca, bo chyba pomaganie sobie
można tak nazwać, będzie układała się lepiej.

Ufam, że nie wbiłem w Ciebie gwóźdź, po którym zostanie rana (taka stara
tandra, krążąca po sieci). Jestem, tak jak każdy, człowiekiem i przyznaję
się do winy - faktycznie, zbyt pochopnie oceniłem tę osobę, nie znając jej
osobiście ani całej sytuacji. Mam nadzieję, iż się to więcej nie powtórzy.

Pełen skruchy i nauczony nowego doświadczenia BlackMoon.

[bładzić jest rzeczą ludzką....]
casus (28.02.2005, 21:26)
Użytkownik "BlackMoon"
<chuc>
napisał w wiadomości news:hdb1
[..]
> osobiście ani całej sytuacji. Mam nadzieję, iż się to więcej nie powtórzy.
> Pełen skruchy i nauczony nowego doświadczenia BlackMoon.
> [bładzić jest rzeczą ludzką....]


przepraszam, nie rozumiem, lub pogubilem watek - do kogo piszesz i o kim, bo
nie ma postu, do ktorego sie odnosisz.
casus
arletkanamedal (03.04.2019, 06:46)
W dniu niedziela, 20 lutego 2005 11:50:18 UTC uzytkownik casus napisal:
[..]
> przyjmowania panstwowego, a dyrekcja przychodni wg prawa zrobic tego nie
> moze). Po badaniu dziecka zatropinizowanego dobor szkiel odbywa sie
> conjamniej za 2 tygodnie od badania.


Zaobserwowalem w Polsce, ze coraz wiecej zarówno lekarzy stosuje jak i rodziców kupuje cyklopentolat. Nie ma w tym nic dziwnego zwazywszy na fakt jak wysoce bezproblemowy jest to lek w stosunku do atropiny. Szkoda tylko, ze wciaz tak trudno go u nas dostac.
arletkanamedal (03.04.2019, 06:48)
W dniu niedziela, 20 lutego 2005 11:50:18 UTC uzytkownik casus napisal:
> Najbardziej prawidlowa diagnostyka jest jednak podanie
> przez 5 dni Atropiny a dopiero na 6 dzien badanie obiektywne (
> chodzi o porazenie akomodacji ), chyba ze okulista uzyl krople Cyklopentolat
> (niedostepne w Polsce, ale mozna sprowadzic np z Niemiec, w co watpie,
> zwlaszcza, ze nikt na swoj wlasny koszt nie sprowadzi tych kropli w celu
> przyjmowania panstwowego, a dyrekcja przychodni wg prawa zrobic tego nie
> moze). Po badaniu dziecka zatropinizowanego dobor szkiel odbywa sie
> conjamniej za 2 tygodnie od badania.


Zaobserwowalam w Polsce, ze coraz wiecej zarówno lekarzy stosuje jak i rodziców kupuje cyklopentolat. Nie ma w tym nic dziwnego zwazywszy na fakt jak wysoce bezproblemowy jest to lek w stosunku do atropiny. Szkoda tylko, ze wciaz tak trudno go u nas dostac.

Podobne wątki