znaczacy > rec.* > rec.rowery

WuJoT (23.07.2011, 22:24)
Chcę opisać pewną sytuację, która doprowadziła do tego że samochód zderzył się z
rowerem. Jezdnia z lekkim łukiem w prawo i pod lekką górkę. Po prawej stronie
chodnik i ścieżka rowerowa, która przechodziła przez tę jezdnię jak i biegła
dalej równolegle do tej jezdni. Za nią gęste krzaki. Na środku tego łuku
przejście dla pieszych ze ścieżką. Pogoda ponura, deszczowo i szaro. Kierowca ma
zieloną strzałkę więc staje. Do przejścia zbliża się kobieta w czerwonej
sukience- ma zielone światło. Kierowca widząc, że kobieta jest w takiej
odległości od krawędzi chodnika, że zdąży przejechać przed nią, rusza. W tym
momencie z prawej strony ścieżką rowerową wjeżdża na pełnej szybkości na jezdnię
rowerzysta. Doszło do zderzenia. Samochód uderza lewą częścią zderzaka w tylne
koło roweru. Rowerzysta się przewraca, doznaje tylko lekkich stłuczeń, rower
jest uszkodzony.
Po analizie tego zdarzenia dochodzę do wniosku, że powinien być przepis mówiący
o tym, że rowerzyście NIE WOLNO przejeżdżać przez skrzyżowanie, a tylko powinien
powinien swój rower przeprowadzić przez jezdnię. Pozwoli to uniknąć tego typu
stłuczek. W sytuacji opisanej wyżej kierowca nie zdążył zauważyć tego rowerzysty
jak i nie miał pojęcia o kierunku jego dalszej jazdy, tzn. czy pojedzie dalej
prosto, czy też skręci pod jego samochód.
Piszę to ku przestrodze dla rowerzystów, przypominając jeszcze raz, że jeśli oni
mają zielone światło na skrzyżowaniu to samochód może mieć zieloną strzałkę i
też prawo do wjazdu na skrzyżowanie. Poza tym zasada ograniczonego zaufania
powinna obowiązywać także rowerzystów, skoro robi się z nich pełnoprawnych
uczestników ruchu drogowego.
Dodaję, że sam jestem rowerzystą i to zdarzenie wiele mnie nauczyło i teraz na
każde skrzyżowanie patrzę z perspektywy kierowcy i rowerzysty ( a to są różne
spojrzenia).
Pozdrawiam wszystkich rowerzystów.
Liwiusz (23.07.2011, 22:36)
W dniu 2011-07-23 22:24, WuJoT pisze:
[..]
> każde skrzyżowanie patrzę z perspektywy kierowcy i rowerzysty ( a to są różne
> spojrzenia).
> Pozdrawiam wszystkich rowerzystów.


Wnioski zupełnie imho bezsensowne. Jeśli kierowca nie wie, to nie
wjeżdża, albo wjeżdża na półsprzęgle. Jakoś jak ktoś z bramy wyjeżdża,
to wie, że ma jechać wolno, aby zatrzymać się w razie czego.
solar (23.07.2011, 23:08)
W dniu 2011-07-23 22:24, WuJoT pisze:

> Piszę to ku przestrodze dla rowerzystów, przypominając jeszcze raz, że jeśli oni
> mają zielone światło na skrzyżowaniu to samochód może miećzieloną strzałkę i
> też prawo do wjazdu na skrzyżowanie. Poza tym zasada ograniczonego zaufania
> powinna obowiązywać także rowerzystów, skoro robi się z nich pełnoprawnych
> uczestników ruchu drogowego.


Przede wszystkim zielona strzałka oznacza warunkowe prawo do wjazdu na
skrzyżowanie.
Co do zasady ograniczonego zaufania masz oczywiście rację. Dodatkowo
dostosowanie prędkości do warunków, które dotyczy też rowerzystów. Jeśli
na tym przejeździe jest ograniczona widoczność, to głupotą jest
wjeżdżanie na pałę.
Ale wnioski wyciągasz kiepskie. Ja byłem świadkiem, jak samochód,mając
też zieloną strzałkę, lekko puknął pieszego na pasach przy dobrej
widoczności. To co? Zlikwodować zielone strzałki, czy może kierowca musi
przepychać samochód przez pasy?
Ludzie muszą nauczyć się myśleć, bo żadne przepisy czy zakazytego nie
zastąpią.
Michał Pysz (23.07.2011, 23:52)
> Dodaję, że sam jestem rowerzystą i to zdarzenie wiele mnie nauczyło i teraz na
> każde skrzyżowanie patrzę z perspektywy kierowcy i rowerzysty ( a to są różne
> spojrzenia).
> Pozdrawiam wszystkich rowerzystów.


Jedyny wniosek to: zlikwidować zieloną strzałkę.

Bo dlaczego rowerzysta jadący na zielonym ma się zastanawiać czy
kierownik na zielonej strzałce go rozjedzie czy nie?

A może kierowcy na zielonym świetle też powinni przepychać auta przez
skrzyżowanie bo z boku może ktoś na zielonej strzałce wskoczyć?
mp.
Wojtek Paszkowski (23.07.2011, 23:59)
"WuJoT" <wujot> wrote in message
news:2e11

[..]
> powinien swój rower przeprowadzić przez jezdnię. Pozwoli to uniknąć tego
> typu
> stłuczek


dlaczego nie wyciągnąłeś wniosku, że raczej powinien być przepis o
konieczności przepychania _samochodu_ przy "zielonej strzałce"? (a co tam
sobie żałować - przy wszystkich skrzyżowaniach!)

> W sytuacji opisanej wyżej kierowca nie zdążył zauważyć tego rowerzysty
> jak i nie miał pojęcia o kierunku jego dalszej jazdy


nie zdążył zauważyć, a mimo to puknął rowerzystę dopiero w _tylne_ koło?

Ciężko wyrokować nie znając miejsca, ale pretensje zapewne możesz mieć w
znacznej mierze do zarządcy drogi - za nie zapewnienie odpowiedniego
trójkąta widoczności (krzaki!) i za zainstalowanie mimo tego "zielonej
strzałki" (sygnalizator warunkowy nie jest obowiązkowy, jak widać choćby na
tym przykładzie, powinien być stosowany wyjątkowo, a nie gdzie popadnie). Do
ostatniej zmiany przepisów kierowcy i zarządcy mogli mieć te sprawy w d4, bo
zawsze można było zwalić winę na pedalarza, który "wtargnął" - teraz może
zaczną zwracać na takie kwestie uwagę.

Szczęśliwie, że skończyło się tylko na niewielkich stratach.

pozdr
zly (24.07.2011, 01:03)
Dnia Sat, 23 Jul 2011 22:24:49 +0200, WuJoT napisał(a):

> Chcę opisać pewną sytuację,


Już cię zjechali jak burą sukę, za brak myślenia, ale jeszcze dołożę swoje

> Po analizie tego zdarzenia dochodzę do wniosku, że powinien być przepis mówiący
> o tym, że rowerzyście NIE WOLNO przejeżdżać przez skrzyżowanie,


A nie doszedłeś przypadkiem do wniosku, że kierowca powinien się obejrzeć w
prawo/za siebie i upewnić, czy aby na pewno nie jedzie tam rowerzysta, albo
nie biegnie pieszy?

> Piszę to ku przestrodze dla rowerzystów, przypominając jeszcze raz, że jeśli oni
> mają zielone światło na skrzyżowaniu to samochód może mieć zieloną strzałkę i
> też prawo do wjazdu na skrzyżowanie.


Jak masz prawo jazdy to lepiej je oddaj. Handlarz i tak nie zwróci ci
pieniędzy,a le przynajmniej nikogo nie zabijesz.
Zielona strzałka daje mu prawo do wjechania za sygnalizator tylko pod
warunkiem ustąpienia pierwszeństwa innym uczestnikom. Nie bezwarunkowo.

> Poza tym zasada ograniczonego zaufania
> powinna obowiązywać także rowerzystów, skoro robi się z nich pełnoprawnych
> uczestników ruchu drogowego.


Ten wniosek dla odmiany mógłby zniknąć całą resztę kodeksu. Bo po co inne
przepisy skoro wina jest tego który nie zastosował się do zasady
ograniczonego zaufania?
MadMan (24.07.2011, 07:29)
Dnia Sat, 23 Jul 2011 22:24:49 +0200, WuJoT napisał(a):

> Piszę to ku przestrodze dla rowerzystów, przypominając jeszcze raz, że jeśli oni
> mają zielone światło na skrzyżowaniu to samochód może mieć zieloną strzałkę i
> też prawo do wjazdu na skrzyżowanie.


WARUNKOWE prawo.

> Poza tym zasada ograniczonego zaufania
> powinna obowiązywać także rowerzystów, skoro robi się z nich pełnoprawnych
> uczestników ruchu drogowego.


Z twojego opisu wynika że rowerzysta zastosował tę zasadę - nie miał
powodu do stwierdzenia że kierowca samochodu zachowa się niezgodnie z
prawem zatem założył, że ustąpi mu pierwszeństwa.
ToMasz (24.07.2011, 09:44)
WuJoT pisze:
> Chcę opisać pewną sytuację, która doprowadziła do tego że samochód zderzył się z (...)
> Piszę to ku przestrodze dla rowerzystów, przypominając jeszcze raz, że jeśli oni
> mają zielone światło na skrzyżowaniu to samochód może mieć zieloną strzałkę i
> też prawo do wjazdu na skrzyżowanie.

(...)
ja myślę ze masz częściowo racje. Otórz pieszy ma prawo przejść przez
przejście dla pieszych. PRzejść. nie wolno mu biegnąć, nie wolno mu w
połowie zatrzymać sie i wrócić. Dlaczego? bo ktoś wymyślił takie
przepisy dla bezpieczeństwa. Czyli kierowca wie ze ma "puścić" obiekty
poruszające sie z jednej na drugą stronę z szybkością 6km/h. A tu nagle
rower typu srebrna strzała.
Winny w Twojej historii jest kierowca. Tak zawsze będzie. Są oczwiście
sądy w których można dowodzić ze rowerzysta zachował sie jak samobójca,
i w tej sytuacji zmysły, refleks i zdolności kierowcy są
niewystarczające do uniknięcia (tymbardziej jakby rower sie wbił w auto).
Prędzej czy później jakoś to będzie trzeba uregulować. Czy rowerzysta
będzie musiał schodzić z roweru? napewno nie, zwolnić? mógłby dla
własnego bezpieczeństwa.

ToMasz

PS przy okazji. zna ktoś przypadek gdzie samochód potrącił rowerzystę
_jadącego_ przez przejście dla pieszych? Ciekawe jaki sąd orzekł by winę?
johnkelly (24.07.2011, 09:51)
W dniu 2011-07-24 09:44, ToMasz pisze:

> Winny w Twojej historii jest kierowca. Tak zawsze będzie. Są oczwiście
> sądy w których można dowodzić ze rowerzysta zachował sie jak samobójca,
> i w tej sytuacji zmysły, refleks i zdolności kierowcy są
> niewystarczające do uniknięcia (tymbardziej jakby rower sie wbił w auto).
> Prędzej czy później jakoś to będzie trzeba uregulować. Czy rowerzysta
> będzie musiał schodzić z roweru? napewno nie, zwolnić? mógłby dla
> własnego bezpieczeństwa.
> ToMasz


W opisanej sytuacji obstawiam dolary przeciwko orzechom, że kierowca
rowerzystę widział, tylko go olał. Stąd w opisie ten brak sygnalizowania
skrętu i zastrzeżenia, że wjechał na pełnej prędkości (nie słyszałem by
samochody cywilne posiadały radar pomiaru prędkości). Szanowny kierowca
prawdopodobnie wyszedł z założenia, że rowerzysta mu nie wjedzie bo
"rower to się przeprowadza" + "skoro jedzie to znaczy, że pojedzie
"prosto"".

Pozdrawiam
Maciej Różalski
piotrpo (24.07.2011, 11:03)
johnkelly <stara> napisał(a):

> W opisanej sytuacji obstawiam dolary przeciwko orzechom, że kierowca
> rowerzystę widział, tylko go olał. Stąd w opisie ten brak sygnalizowania
> skrętu i zastrzeżenia, że wjechał na pełnej prędkości (nie słyszałem by
> samochody cywilne posiadały radar pomiaru prędkości). Szanowny kierowca
> prawdopodobnie wyszedł z założenia, że rowerzysta mu nie wjedzie bo
> "rower to się przeprowadza" + "skoro jedzie to znaczy, że pojedzie
> "prosto"".

Nie należy tak jednoznacznie osądzać jak się nie widzi miejsca i sytuacji. Sam
codzienie pomykam ścieżką, która omija rondo przejazdem dla rowerów. Wygląda
to tak, że zbliżając się do przejazdu, jadę równolegle do jezdni i mój zamiar
wjechania na przejazd jest widoczny dla kierowców dopiero jak na tym
przejeździe jestem. Do tego dochodzi ograniczona na ogół widocznośc (jakieś
tam nieprawidłowo zaparkowane samochody na chodniku). Sygnalizacja zmiany
kierunku utrudniona, bo ręce trzeba trzymać na klamkach na wypadek pojawienia
się kogoś mniej spostrzegawczego. W drugą stronę jest jeszcze gorzej - tylko w
innych miejscach - ścieżka ze sporym spadkiem (na MTB przy braku wiatru
prędkość bez dokręcania około 50km/h), ścieżka przebiega wzdłóż ekranów
izolujących pobliskie osiedle od hałasu i oczywiście wyjazdy z osiedla z
zerową widocznością. Jako, że jestem ostrożny i lubię mieć na drodze opcję "b"
- zwalniam tam do tych ~15 km/h dokonując jednocześnie oceny stanu umysłowego
projektanta tego g...a, ale kwestią czasu jest wkomponowanie się jakiegoś
rowerzysty w wyjeżdzający z osiedla samochód bo z tego co widzę jeżdżą tam
również rowerzyści z mniejszym potencjałem wyobraźni.
Rafal \SP\ Gil (24.07.2011, 11:09)
W dniu 2011-07-23 23:52, Michal Pysz pisze:

> Jedyny wniosek to: zlikwidowac zielona strzalke.
> Bo dlaczego rowerzysta jadacy na zielonym ma sie zastanawiac czy
> kierownik na zielonej strzalce go rozjedzie czy nie?


Slusznie. Zlikwidowac wszystkie sygnalizatory S2. Jak slusznie
zauwazasz "zastanawiac" móglby sie równiez przy sygnalizatorze S1.

Pozostaje wymienic wszelkie sygnalizacje swietlne na S3, co
bedzie idealnym rozwiazaniem dla pieszych, rowerzystów jak i
pojazdów samochodowych. By zylo sie lepiej - tzn by nikt nie
zmuszal do zastanawiania sie na drodze.
Mariusz Kruk (24.07.2011, 13:23)
epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "WuJoT"
>Po analizie tego zdarzenia dochodzę do wniosku, że powinien być przepis mówiący
>o tym, że rowerzyście NIE WOLNO przejeżdżać przez skrzyżowanie, a tylko powinien
>powinien swój rower przeprowadzić przez jezdnię.


Po analizie tego "rozumowania" dochodzę do wniosku, że powinien być
przepis mówiący o tym, że kierowcy nie wolno przejeżdżać przez
skrzyżowanie, a powinien swój samochód przepchnąć przez nie.

>Pozwoli to uniknąć tego typu
>stłuczek.


Pozwoli to uniknąć wielu wypadków.

>W sytuacji opisanej wyżej kierowca nie zdążył zauważyć tego rowerzysty
>jak i nie miał pojęcia o kierunku jego dalszej jazdy, tzn. czy pojedzie dalej
>prosto, czy też skręci pod jego samochód.


Doprawdy, straszne.

>Piszę to ku przestrodze dla rowerzystów, przypominając jeszcze raz, że jeśli oni
>mają zielone światło na skrzyżowaniu to samochód może mieć zieloną strzałkę i
>też prawo do wjazdu na skrzyżowanie.


Bzdura. Zielona strzałka daje _warunkowe_ prawo wjazdu na skrzyżowanie.
Dopiero po tym, jak kierowca _upewni się_, że nie przeszkadza innym
uczestnikom ruchu.

>Poza tym zasada ograniczonego zaufania
>powinna obowiązywać także rowerzystów, skoro robi się z nich pełnoprawnych
>uczestników ruchu drogowego.


Ależ oczywiście, że obowiązuje. Ale wiesz co ona oznacza, prawda?
Mariusz Kruk (24.07.2011, 13:25)
epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "ToMasz"
>ja myślę ze masz częściowo racje. Otórz pieszy ma prawo przejść przez


"otórz"??? Auuuuuu!
johnkelly (24.07.2011, 17:11)
W dniu 2011-07-24 13:23, Mariusz Kruk pisze:

>> Poza tym zasada ograniczonego zaufania
>> powinna obowiązywać także rowerzystów, skoro robi się z nich pełnoprawnych
>> uczestników ruchu drogowego.

> Ależ oczywiście, że obowiązuje. Ale wiesz co ona oznacza, prawda?


W mniemaniu niektórych oznacza ich pierwszeństwo w każdej sytuacji.

Pozdrawiam
Maciej Różalski
johnkelly (24.07.2011, 17:13)
W dniu 2011-07-24 11:03, piotrpo pisze:

> Nie należy tak jednoznacznie osądzać jak się nie widzi miejsca i sytuacji. Sam
> codzienie pomykam...potencjałem wyobraźni.


Z przedstawionego opisu wnoszę, że takie "udogodnienia" w tamtym miejscu
nie występują. Co to znaczy, że kierowca nie zdążył go zauważyć? Czy mam
to rozumieć, że najpierw ruszył, potem zaczął się rozglądać?
NAJPRAWDOPODOBNIEJ.

Pozdrawiam
Maciej Różalski

Podobne wątki