znaczacy > rec.* > rec.rowery

adam (08.07.2009, 13:21)
> "Konwencja Wiedeńska" jak już. Nie ma tu zastosowania, ponieważ nikt nie
> zmienia kierunku jazdy.


sory oczywista że wiedeńska.
Nie znam opisanej sytuacji, ale rozmumiałem że obwodnica idzie prosto, DDR
wzdłuż, a zjazd z obwodnicy przecina DDR, noto wtedy ma zastos

A
johnkelly (08.07.2009, 13:25)
adam pisze:
>> przekroczyć więc trza uważać.

> No, ale dyskutując kodeks, to zatrzymująć się i puszczając pojazd bez
> pierszeństwa popełniasz wykroczenie nie mówiąc o logice ruchu w mieście (np.
> za togą inne puszki)


Kodeks kodeksem, życie życiem. Jeśli wyjeżdżam z podporządkowanej to i
tak wypada się zatrzymać, a najczęściej trzeba. Osobiście wolę też takie
wykroczenie niż dywagacje fefnastu ekspertów przed sądem nad taką
organizacją ruchu jak przedstawiłeś.
Mariusz Kruk (08.07.2009, 13:30)
epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "fabian"
>Nie robiłem badań, ale wydaje mi się, że większość kierowców nie
>odróżnia d-6 od d-6b w czasie jazdy. Szczerze mówiąc to sam nie
>odróżniam. Nie mam czasu jadąc samochodem tak długo się wpatrywać w znak
>aby spostrzec różnicę.


To z jaką prędkością ty jeździsz?
Marek 'Qrczak' Potocki (08.07.2009, 13:40)
Dnia Wed, 8 Jul 2009 13:18:11 +0200, adam napisał(a):

>> przekroczyć więc trza uważać.

> No, ale dyskutując kodeks, to zatrzymująć się i puszczając pojazd bez
> pierszeństwa popełniasz wykroczenie nie mówiąc o logice ruchu w mieście (np.
> za togą inne puszki)


Wiesz, znam osobiście kila przypadków połamania rowerzysty (i zniszczenia
roweru) tylko dla tego, że jechał zgodnie z przepisami.
Przede wszystkim trzeba zachować rozsądek, skoro przepisy bezpieczeństwa
nie gwarantują.
Bartek_ogg (08.07.2009, 14:21)
fabian pisze:
> adam wrote:
> Dla mnie to nie ma znaczenia, kobieta widzi, ze jest to miejsce w którym
> przekraczaja droge piesi. Czystym buractwem jest pienienie sie, ze
> przejezdza ktos rowerem. To jest tylko reakcja idiotów na to, ze musza
> zwolnic. Ktos smial ich zatrzymac. Jaka róznice by tej osobie zrobilo
> jak by ten rower przeprowadzal?
> Fabian.


witam,
a taka ze prowadzac rower poruszasz sie 5-6km/h
jadac nim mozesz przejechac przez przejscie 20 i 30km/h.

jesli zalozymy ze kierowca widzi znaki (o ile sa) oraz rowerzyste
zblizajacego sie do przejscia to (nie idiota) powinien sie zatrzymac.

jesli pojawisz sie na przejsciu nagle (czytaj Tobie nie chce sie
zwolnic) to kierowca moze byc zaskoczony, i jego reakcja bedzie rozna.

mysle ze wystarczy troche dobrej woli z obu stron, zeby jezdzilo nam sie
przyjemniej i bezpieczniej.

bartek
fabian (08.07.2009, 14:22)
Mariusz Kruk wrote:
> epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "fabian"
>> Nie robiłem badań, ale wydaje mi się, że większość kierowców nie
>> odróżnia d-6 od d-6b w czasie jazdy. Szczerze mówiąc to sam nie
>> odróżniam. Nie mam czasu jadąc samochodem tak długo się wpatrywać w znak
>> aby spostrzec różnicę.

> To z jaką prędkością ty jeździsz?


Szybciej niż rowerem. Dla mnie tablica oznaczająca, że przejście to
przejście, nie wnikam. Mam też wadę jakieś 1,5 dioptrii, ale chyba nie
robi to różnicy . Jeżeli jest przejście to nie ma co go traktować jak
tylko dla pieszych jeżeli rowerzyści i tak przez nie mogą przejechać.

Fabian.
Mariusz Kruk (08.07.2009, 14:29)
epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "fabian"
>Szybciej niż rowerem. Dla mnie tablica oznaczająca, że przejście to
>przejście, nie wnikam.


Może oddaj prawo jazdy w takim razie...

>Mam też wadę jakieś 1,5 dioptrii, ale chyba nie
>robi to różnicy .


Jeśli nie widzisz, powinieneś zrobić sobie okulary.

>Jeżeli jest przejście to nie ma co go traktować jak
>tylko dla pieszych jeżeli rowerzyści i tak przez nie mogą przejechać.


Wiesz, "mogą", to ci równie dobrze wjechać w dupę wywrotką. Co nie
znaczy, że im wolno.
fabian (08.07.2009, 14:52)
Mariusz Kruk wrote:
>> Jeżeli jest przejście to nie ma co go traktować jak
>> tylko dla pieszych jeżeli rowerzyści i tak przez nie mogą przejechać.

> Wiesz, "mogą", to ci równie dobrze wjechać w dupę wywrotką. Co nie
> znaczy, że im wolno.


Dlatego biorę to pod uwagę gdy prowadzę samochód i przy odrobinie dobrej
woli mogę oszczędzić komuś cierpienia. Mnie to nie przeszkadza, a źle
bym się czuł jak bym kogoś uszkodził. Nie ma znaczenia dla mnie po
czyjej stronie będzie prawo.

Cały czas piszesz, że coś wolno albo nie wolno. Czy to ma takie wielkie
znaczenie. Dla mnie ważniejsze jest to co jest, nawet jak nie wolno ;)

Fabian.
Mariusz Kruk (08.07.2009, 14:55)
epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "fabian"
>Dlatego biorę to pod uwagę gdy prowadzę samochód i przy odrobinie dobrej
>woli mogę oszczędzić komuś cierpienia. Mnie to nie przeszkadza, a źle
>bym się czuł jak bym kogoś uszkodził. Nie ma znaczenia dla mnie po
>czyjej stronie będzie prawo.


I bardzo dobrze. Przynajmniej do pewnego stopnia.

>Cały czas piszesz, że coś wolno albo nie wolno. Czy to ma takie wielkie
>znaczenie. Dla mnie ważniejsze jest to co jest, nawet jak nie wolno ;)


Niestety, nasze społeczeństwo nie jest w stanie samo się ograniczać. (co
pięknie widać na przykładzie ruchu ulicznego). Dlatego istotne są
przepisy.
adam (08.07.2009, 15:02)
> Niestety, nasze społeczeństwo nie jest w stanie samo się ograniczać. (co

a kture jest? POdaj przykład gdzie nie ma przepisów bo ludzie sami jeżdzom
porządnie

A
Mariusz Kruk (08.07.2009, 15:10)
epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "adam"
>> Niestety, nasze społeczeństwo nie jest w stanie samo się ograniczać. (co

>a kture jest? POdaj przykład gdzie nie ma przepisów bo ludzie sami jeżdzom
>porządnie


Nie chodzi o brak przepisów. Chodzi o praktykę.
(BTW, zainwestuj w słownik, bo strasznie się to czyta).
Coaster (09.07.2009, 13:46)
mariusz wrote:
>> Miałam dziś następującą sytuację w DC (ul. Gwiaździsta przy Promyka).

> Co to "DC". District Columbia?


To kompaktowa wersja WC :-P
Coaster (09.07.2009, 13:51)
zly wrote:
> Dnia Wed, 8 Jul 2009 05:58:23 +0200, mariusz napisał(a):
> albo
> Direct Connect
> Discovery Channel
> Direct Current
> Default City
> wybierz sobie ktory ci pasuje do kontekstu


Nie, nie, to 'Duck Closet' ;-)
Roberto (11.07.2009, 15:10)
To na początku należy zaznaczyć, że nie ma czegoś takiego jak "ścieżka
rowerowa". Jest "droga dla rowerów". Mając to w pamięci należy rozpatrywać
przejazd rowerowy jako skrzyzowanie dwóch dróg. I tak jeśli jesteś z prawej
strony to masz pierszeństwo. Proste! Nie? Gdy jest sygnalizacja swietlna to
oczywiście pierszeństwo reguluje sygnalizacja swietlna.

Odnośnie znaków pionowych to są one tylko uzupełnieniem oznakowania poziomego
więc ich występowanie nie jest konieczne.
Gotfryd Smolik news (11.07.2009, 17:46)
On Sat, 11 Jul 2009, Roberto wrote:

> To na początku należy zaznaczyć, że nie ma czegoś takiego jak "ścieżka
> rowerowa". Jest "droga dla rowerów". Mając to w pamięci należy rozpatrywać
> przejazd rowerowy jako skrzyzowanie dwóch dróg. I tak jeśli jesteś z prawej
> strony to masz pierszeństwo. Proste! Nie?


Nie.
W cywilizowanych krajach może tak.
Ale w .pl wg PoRD to nie jest skrzyzowanie, lecz "przejazd dla
rowerzystów", co wynika z definicji "jezdni".
Wszystkie definicje np. tu:

....lub tu:


I jest nieszczęsny zapis zakazujący "wjeżdżania bezpośrednio pod
jadący pojazd", co jest w sposób oczywisty nadinterpretowane
przez kierujących pojazdami - którzy sami wymuszają w ten sposób
skutecznie pierwszeństwo.

I fakt nadinterpretacji niewiele zmienia - bo skuteczność
egzekwowania "pierwszeństwa z prawej" jest chyba jeszcze gorsza
niż obowiązku umożliwienia przejścia pieszym.

Mamy klasyczny przypadek, kiedy "nadmierna ostrożność" przepisu
de facto pogarsza bezpieczeństwo (bo kierowcy nie umiejący czytać
wywodzą *własne* prawo z *czyjegoś* obowiązku, a tego robić nie
wolno, ale cóż...) - normalnie by było jasne kto ma ustąpić
i tyle, zaś niewjeżdżanie przed wymuszającego pierwszeństwo
wynika z tego że rowerzysta chce żyć, nie z porąbanego przepisu.

pzdr, Gotfryd

Podobne wątki