znaczacy > rec.* > rec.film

jackie (15.05.2007, 01:43)
AVE !!!
Tak mnie natchnęła wymiana zdań w wątku o "Blue Thunder", że pomyślałem
aby odpalić nowy wątek (przy okazji odzyskania możliwości pisania na
grupę) :-)
Wątek dotyczy oczywiście tematu filmów oglądanych z wypiekami na twarzy
na kasetach VHS, najczęściej odbywało się to w całonocnych seansach.
Zaczynały sie one delikatnie, aby potem, koło północy włączyć jakieś
"mięsko" ;-)
Pamietam kopię "Rambo II", w której nic nie było widać (tv czarnobiały),
ale jak biegał po dżungli, to było widać białe oczy :-) No i jak
strzelał to też jakieś błyski było widać - taka kopia świetna :-)
Ale pierwszym filmem jaki obejrzałem na VHS był film całkiem całkiem,
nie należał do nurtu "ery VHS" w tamtych czasach. Należały do nich
Rambo, Rocky IV, Zaginiony w akcji, Octagon (Chuk Norris), i rózne
takie. A ja obejrzałem jako pierwszy film, u mojego kolegi w domu
(pierwsze "wideo" miałem dopiero po 2 latach od tego pamiętnego
wydarzenia), film ze Steve McQeenem "Ucieczka"
(a miałem oglądać Rocky IV -
trochę wtedy żałowałem, że nie był to Rocky). Więc moja przygoda nie
zaczęła się od "klasyków". Jednak bardzo szybko nadrobiłem ten błąd i
potem poszła cała seria. Wtedy też obejrzałem "Pijanego mistrza"
(wcześniej całą fabułę opowiedział mi kolega).
Hmmmmmm, ale się rozmarzyłem :-)
Nawet mam kilka perełek w postaci starych kopii filmów na VHSie, min.
Commando :-)
Jak coś fajnego sobie przypomnę, to chętnie napiszę coś jeszcze o
"złotej erze VHSu".
pozdr
jackie
CZESC!!!
jackie (15.05.2007, 01:52)
AVE !!!
Jak przeczytałem swojego newsa, to się załamałem :-)))
Sorry za błędy, ale późno jest i rozmarzyłem się z lekka ;-)
pozdr
jackie
CZESC!!!
Luke (15.05.2007, 07:01)
jackie pisze:
> AVE !!!
> Tak mnie natchnęła wymiana zdań w wątku o "Blue Thunder", że pomyślałem
> aby odpalić nowy wątek (przy okazji odzyskania możliwości pisania na
> grupę) :-)


ja tez zaczalem ogladac u znajomych. takie hiciory jak rambo, cobra czy
commando. potem zaczela funkcjonowac taka "gielda", ze kupowalo sie
kasete, a potem za jakas niewielka oplata sie wymienialo. tak
wypozyczalnia bazarowa. bralo sie te filmy jak leci. czasem napisany
tytul nie pokrywal sie z tym co rzeczywiscie bylo nagrane i zamiast
jakiegos ambitnego filmu trafialo sie na jakies porno czy inne lody na
patyku, ale byly i inne przypadki. np zamiast glupiej komedii trafil mi
sie pluton, ktorego obejrzalem z 5 razy pod rzad.
bardzo milo wspominam te pionierskie czasy :) po latach posuchy czlowiek
mial okazje nadrobic troche zaleglosci. poza tym byl ten tryb
niespodzianki. jakis rok temu pozyczylem video, bo wygrzebalem gdzies
terminatora na jednej z tych kaset. kto dzis obejrzalby film o takiej
jakosci ? chyba nikt. ale wtedy sie ogladalo i czlowiek sie cieszyl, a w
szkole gadalo sie tylko o tym co sie zobaczylo. fajne czasy, czlowiek
mlody byl, bez obowiazkow to sie tym bardziej milo wspomina.
BTW tak w ogole fajnie sie wraca do tych czasow. z checia obejrzalbym
dzis jakis taki wloski serial dla mlodziezy (niebieskie lato ?) czy inny
czeski typu arabella, czy nawet jakis enerdowski. pal licho co widze na
ekranie. wazne, ze jak takie cos sie oglada to przypomina mi sie jak
mialem 10 lat, lato i wakacje. to jest bezcenne.
bans (15.05.2007, 08:42)
Luke pisze:

> potem zaczela funkcjonowac taka "gielda", ze kupowalo sie
> kasete, a potem za jakas niewielka oplata sie wymienialo. tak
> wypozyczalnia bazarowa.


O, przypomniała mi się historia - tylko wrażliwi niech nie czytają, bo
jest obleśna.

Otóż kumpel z podstawówki, który często korzystał z tejże bazarowej
usługi chwalił się kiedyś w szkole, że wymienił się na jakieś fajne
porno i już nie może się doczekać końca lekcji, żeby pobiec do domu i je
obejrzeć.

Drugiego dnia wszyscy byliśmy podekscytowani i czekaliśmy na opowieśc o
filmie ;)

Kumpel wszedł do szkoły nieco podłamany i na pytanie "I co, fajne było?"
odpowiedział:
"E, dajcie spokój... Właczyłem kasete, a tam jakiś facet się onanizuje i
mówi "A ch... zobaczycie!" i dalej była czysta taśma..." ;)
scorpio (15.05.2007, 09:02)
> Otóż kumpel z podstawówki, który często korzystał z tejże bazarowej
> usługi chwalił się kiedyś w szkole, że wymienił się na jakieś fajne
> porno i już nie może się doczekać końca lekcji, żeby pobiec do domu i je
> obejrzeć.


dziwne a kiedy wymienil ? bo moim zdaniem jak wymienil to od razu powinien
obejrzec
Quentin (15.05.2007, 09:03)
Użytkownik "jackie" <jackie1> napisał:
> (przy okazji odzyskania możliwości pisania na grupę) :-)


Tylko uważaj, co piszesz, bo znowu Cię zablokujemy! :)

> Wątek dotyczy oczywiście tematu filmów oglądanych z wypiekami na twarzy na
> kasetach VHS, najczęściej odbywało się to w całonocnych seansach.


Jeden z moich pierwszych seansów video trwał jakieś dwa dni. Pożyczyłem
odtwarzacz od kuzyna na weekend i parę filmów skąd się dało ("Rambo 3",
"Akademia policyjna 1,2" itp.). W nocy z soboty na niedzielę mało spałem. W
niedzielę była komunia kogoś znajomego i wypadało pójśc. Poszedłem, ale w
połowie wyszedłem i wróciłem oglądać dalej, bo trzeba było wkrótce oddać
odtwarzacz.

Innym razem poszedłem z ojcem do ciotki rozwalać piec. Znaczy on rozwalał
piec, a ja skorzystałem z magnetowidu. Miałem taśmę z "Milionami Brewstera"
i jakimś horrorem o śmiertelnym wirusie z G.W.Baileyem aka kpt. Harrisem.
Ten drugi mi się nie spodobał dlategopierwszy obejrzałem ze czetry raz tego
dnia.

> Pamietam kopię "Rambo II", w której nic nie było widać (tv czarnobiały),


Pamietam, że trzeba byłoprzestrajać telewizor, żeby oglądać w kolorze. Co
oczywiście nie przeszkodziło mi obejrzeć w wersji cz-b któregoś Shafta.
Drugiego "Rambo" dłuugo nigdzie nie mogłem dorwać. Znałem jedynkę, znałem
trójkę a drugą część obejrzałem sporo później. Tak samo zresztą jak i
drugiego "Rocky'ego", który był jednym z bardziej poszukiwanych filmów u
mnie na wsi. W końcy go na TV Regionalnej puścili. Był taki program co to
się Video Piraci czy jakoś tak nazywał i zdaje się tam puścili. Pewny nie
jestem, bo kiedyś też "Rambo" wyświetlali. Pokazali początek filmu, potem
jakiś jugosłowiański i samą końcówkę jak Trautmann prowadzi Rambo :)

> Octagon (Chuk Norris)


Każdy szanujący się widz powinien wiedzieć kto grał w Octagonie :)

> A ja obejrzałem jako pierwszy film, u mojego kolegi w domu (pierwsze
> "wideo" miałem dopiero po 2 latach od tego pamiętnego wydarzenia)


Większość tak chyba zaczynała. Ja też naoglądałem się sporo filmów u kumpli
zanim mogłem u siebie. Pamiętam jak się kiedyś wkurzyłem. Były jakieś
prażonki szkolne i dobieraliśmy się w grupy po parę osób. Wściekły byłem, ze
znalazłem się nie w grupie kolegi Roberta (pozdrawiam, jeśli to czyta; nie
Robson, to nie do Ciebie!), bo w mojej grupie sami musieliśmy przygotować
garnek z ziemniakami, natomiast u Robka garnek przygotowała jego mama a on i
jego grupa obejrzeli trzeciego "Amerykańskiego wojownika" :)

> Wtedy też obejrzałem "Pijanego mistrza" (wcześniej całą fabułę opowiedział
> mi kolega).


Kiedyś kumpel opowiedział mi pierwsze dwie części Freddy'ego. Bardzo
chciałem zobaczyć i ja i w końcu dorwałem kasetę. Okazało się, że z trzecią
częścią. Trochę nam zeszło zanim pojeliśmy dlaczego on widział co innego a
ja co innego.

> Nawet mam kilka perełek w postaci starych kopii filmów na VHSie, min.
> Commando :-)


Też trochę mam, w tym najbardziej dla mnie kultową wersję Lethal "Leo, czy
mógłbyś zamknąć j-japę" Weapon 2. Najbardziej mi jednak żal wybitnego
lektora z "Beverly Hills Cop", który gdzieś się stracił w huraganie wieków.

Q
Quentin (15.05.2007, 09:08)
Użytkownik "Luke" <paranid> napisał:
> potem zaczela funkcjonowac taka "gielda", ze kupowalo sie kasete, a potem
> za jakas niewielka oplata sie wymienialo. tak wypozyczalnia bazarowa.
> bralo sie te filmy jak leci. czasem napisany tytul nie pokrywal sie z tym
> co rzeczywiscie bylo nagrane


Przy odrobinie szczęścia można było jednak trafić to, co się chciało. W ten
sposób wiele hitów miałem pierwszy we wsi - woziłem sobie z nieistniejącej
już giełdy z Katowic, z której zresztą miałem też np. swój pierwszy komiks z
Thorgalem i zegarek z melodyjkami :)

Ale fakt, często można było zobaczyć na takich taśmach "Mrówki 1" i "Mrówki
2" :) a "Krwawa pięść strzelająca z M-16" okazywała się odcinkiem "Knight
Ridera".

Kiedyś pożyczyłem kumplowi "Przygody opiekunki". Po jakimś czasie
powiedział, że pożyczył je wujkowi a wujek zgubił. Jako zadośćuczynienie
dostałem dwa Bondy - "Żyje się tylko dwa razy" i "Licencje na zabijanie".
Rok później znalazłem moje "Przygody opiekunki" (poznałem bo wciąż były
opisane moim pismem) wśród kaset bazarowego handlarza.

Q
Przemek Budzyński (15.05.2007, 09:19)
na video u kumpla obejrzałem jako pierwzy film "Police Academy IV".

Na swoim własnym - proszę się nie smiać - "Konsula" i "Mosquito Squadron".
bans (15.05.2007, 09:26)
scorpio pisze:

> dziwne a kiedy wymienil ? bo moim zdaniem jak wymienil to od razu powinien
> obejrzec


Tzw. "targ" funkcjonował od 5 czy 6 rano... A motorower "Komar" to
szybka maszyna ;)
adrjan (15.05.2007, 09:36)
Użytkownik "Quentin" <quentin> napisał

> Też trochę mam, w tym najbardziej dla mnie kultową wersję Lethal "Leo, czy
> mógłbyś zamknąć j-japę" Weapon 2. Najbardziej mi jednak żal wybitnego
> lektora z "Beverly Hills Cop", który gdzieś się stracił w huraganie
> wieków.


Właśnie, w pirackich czasach tłumacze tudzież lektorzy nie żałowali sobie w
temacie bluzgów i naprawdę przyjemnie się to oglądało. Nie zapomne nigdy
niesamowitej inwencji w tym temacie przy okazji "48 Hrs.".
Przy okazji trzeba dodać, że pirackie tłumaczenia były naprawdę znakomite. O
czym sobie przypomniałem kilka dni temu podczas oglądania oficjalnego i
legalnego "X2". Tłumeczenie tego filmu to jakaś katastrofa jest ("Fire in
the hole!" - "Strzelać w otwór!")

zdrówko
adrjan
adrjan (15.05.2007, 09:47)
Użytkownik "jackie" <jackie1> napisał

> Ale pierwszym filmem jaki obejrzałem na VHS był film całkiem całkiem, nie
> należał do nurtu "ery VHS" w tamtych czasach. Należały do nich Rambo,
> Rocky IV, Zaginiony w akcji, Octagon (Chuk Norris), i rózne takie. A ja
> obejrzałem jako pierwszy film, u mojego kolegi w domu (pierwsze "wideo"
> miałem dopiero po 2 latach od tego pamiętnego wydarzenia), film ze Steve
> McQeenem "Ucieczka"


Pierwszy jaki widziałem ever na VHS był któryś pełnometrażowy Star Trek.
Głowy nie dam, ale był to bodaj "Star Trek: The Wrath of Khan". Z tym że nie
było to u mnie, ani u kumpla, jeno w miejskim klubie, zwanym "Hotklubem". Na
własnym, koreańskim, sprzęcie był to chyba "Mad Max" oraz głównie kopanki z
Jackie Chanem. Natomiast na pierwszej kasecie, jaką zaposiadłem z bazaru na
własność (przez długi czas nie odważyłem sie jej wymienić) był film z
Chanem, gdzie spotyka się z kilkoma (czterema? nie pamiętam) kumplami z
sierococińca (chyba, to było dawno) i razem pracują nad jakąś sprawą. Tytułu
nie pomnę.

zdrówko
adrjan
mario (15.05.2007, 10:03)
jackie napisał(a):
[..]
> takie. A ja obejrzałem jako pierwszy film, u mojego kolegi w domu
> (pierwsze "wideo" miałem dopiero po 2 latach od tego pamiętnego
> wydarzenia), film ze Steve McQeenem "Ucieczka"


no i koniecznie trzeba dodać "Samotny wilk McQuade" i "Akademia
Policyjna" - jakość czarnobiala :-)

pozdrawiam
mario
flower (15.05.2007, 10:38)
Użytkownik "Luke" <paranid> napisał w wiadomości
news:lt21
> jackie pisze:
> ja tez zaczalem ogladac u znajomych. takie hiciory jak rambo, cobra czy
> commando. potem zaczela funkcjonowac taka "gielda", ze kupowalo sie
> kasete, a potem za jakas niewielka oplata sie wymienialo. tak
> wypozyczalnia bazarowa. bralo sie te filmy jak leci. czasem napisany
> tytul nie pokrywal sie z tym co rzeczywiscie bylo nagrane i zamiast
> jakiegos ambitnego filmu trafialo sie na jakies porno czy inne lody na
> patyku, ale byly i inne przypadki. np zamiast glupiej komedii trafil mi
> sie pluton, ktorego obejrzalem z 5 razy pod rzad.


Na warszawskiej Skrze tak było, mając naście lat (c.a. 1988-1989) jeździłem
zaopatrzony w 20 kaset, co było sporą liczbą. Zawsze po takiej wymianie ze
3-4 były trefne; oczywiście dalej się je puszczało w obieg wymyślając na
poczekaniu fabułę, a w przypadku kręcenia nosem przez oponenta upewniało się
go że nie oglądał dorzucając z przypadku aktorem typu Belmondo. Czasem z
litości nagrało się coś z TV żeby nie puszczać czystej, ale to rzadkość. Bo
i w TV rzadko coś było. Ba. Gdy kaseta była nowa to przecierałem z kolegą
boki żeby wyglądała na używaną.
To tyle na temat giełdy. Piękne i niezapomniane czasy.
Michal (15.05.2007, 11:03)
Użytkownik "jackie" <jackie1>

> Wątek dotyczy oczywiście tematu filmów oglądanych z wypiekami na twarzy na
> kasetach VHS, najczęściej odbywało się to w całonocnych seansach.
> Zaczynały sie one delikatnie, aby potem, koło północy włączyć jakieś
> "mięsko" ;-)


U mnie zaczelo sie mocno, brat przyniosl kasete z podobno dobrym filmem (w
tedy nie bylo takiej wymiany informacji jak teraz::) "milczenie owiec" (do
dzis moim ulubionym). Klimat rozmazanego obrazu i niewyraznego lektora tak
dodal dramaturgii, ze po fimie dlugo siedzialem jak w ryty, nie wiem czy ze
strachu jeszcze, czy z wrazenia . Pamietam tez batmana w wersji czarno
bialej, ktorego moglem ogladac wnieskonczonosc, wydawal mi sie doskonaly,
jak sie pozniej okazalo mialem troche racji. Byly to czasy gdzie ilosc
wypozyczalni dorownywala chyba ilosci sklepów sporzywczych a promocje w nich
zachecaly dla ogladania "x" filmow w dobe, oczywiscie zal bylo
nieskorzystac, wiec sie bralo x filmow zeby zaplacic jedynie za y i sie
ogladalo 24 godziny na dobe:)
schizoidalna (15.05.2007, 11:09)
Rocky Iv, Rambo 2, Akademie Policyjne, Sly i Arnie rzadzili wtedy:)

ale ja pamietam jeszcze, ze od sasiadki wypozyczylismy z mlodszym bratem
kasete "Taniec Diabla 2"
dzizzz, ale sie wtedy balismy, najstraszniejszy film jaki widzialam!
jak sobie przypomne te ciary i kulenie w fotelu, to ze dzis sie czlek
wzdrygnie raz na jakims horrorze to pikus jest:)

wiele lat pozniej przy tym samym filmie umieralam juz ze smiechu -
chodzilo oczywiscie o Martwe Zlo 2" (Evil Dead 2).

Podobne wątki